Krem ma w swoim składzie m.in. ekstrakt z jagód goji, organiczne masło Shea, olejek z kamelii. Ja kupiłam ten produkt z powodu jagód goji, no bo wiadomo zawierają one witaminy takie jak A, B1, B2, B6, C i E, składniki mineralne takie jak wapń, potas, żelazo, cynk, selen oraz ryboflawinę, beta-karoten, zeaksantynę.
Krem idealnie i bardzo szybko się wchłania, dzięki czemu jest świetnym kremem do pracy i do używania poza domem, nie pozostawia tłustych śladów na klawiaturach czy dokumentach. Doskonale nawilża i poprawia wygląd skóry. Bardzo dobry krem, ale ręce to 'metryka' kobiety i ja nie zauważyłam jakiejś satysfakcjonującej mnie zmiany wyglądu moich rąk, bardzo możliwe, że to moja wina. Wiadomo w pracach domowych różnego rodzaju są potrzebne rękawiczki ochronne. Posiadam takowe, a jakże, ale jeszcze trzeba je używać. Niestety nie mam tego w zwyczaju. Najczęściej przypominam sobie o nich, jak już coś robię, no ale to jest musztarda po obiedzie. Chyba będę musiała przerwać pracę, umyć ręce nakremować i nałożyć rękawiczki, może jak kilka razy wydłużę sobie te prace, to zdenerwuję się na tyle, że zapamiętam w końcu o ich używaniu.
Mam skórę cienką i delikatną i potrzebuję czegoś co ją pogrubi i sprawi, że będzie bardziej zwarta. Już wiem, że na przyszły sezon jesienno-zimowy kupię o jeden słoik kremu z retinolem więcej i będę stosowała na skórę dłoni. Teraz może pomyślę o zrobieniu solidnego kremu własnego pomysłu. Kupię półprodukty i zastanowię się nad recepturą, albo 'podrasuję' jakiegoś gotowca. Jeszcze to przemyślę :)
Witam, kosmetyki naturalne są w moim życiu odkąd pamiętam. Raz w mniejszym stopniu, raz w większym, ale cały czas w nim uczestniczą. Przez te wszystkie lata zebrałam sporo doświadczeń (i tych dobrych, i tych złych), trochę przepisów, parę zwątpień i rozczarowań, kilka sukcesów. Myślę, że nadszedł czas, żeby się tym wszystkim podzielić. Zapraszam do czytania.
środa, 18 lutego 2015
czwartek, 12 lutego 2015
Drożdże - doskonały kosmetyk i nie tylko
Dzisiaj z kosmetycznej spiżarni wyciągamy drożdże. Mają one w swoim składzie witaminy z grupy B (w 100 gr drożdży jest ich więcej niż nasze dzienne zapotrzebowanie), oraz wiele składników mineralnych takich jak selen, chrom, potas, cynk, fosfor, magnez, żelazo, sód, jod, miedź, mangan oraz aminokwasów (składników budulcowych i regulujących metabolizm np.alanina, arginina, tyrozyny i wiele innych). Mnie taki skład i to w takich ilościach przekonuje do ich używania. Drożdże oprócz działania kosmetycznego takiego jak, poprawa wyglądu skóry, włosów (powstrzymują wypadanie i przyspieszają ich wzrost) i paznokci, maja dobry wpływ na odporność organizmu (wspomagają regenerację i oczyszczenie), przyswajalność żelaza, przemianę materii, krążenie, system nerwowy, regulują gospodarkę hormonalną, oraz obniżają poziom cukru we krwi.
Drożdże możemy stosować wewnętrznie i zewnętrznie. Na początek o piciu drożdży. Pijemy je po tzw. 'zabiciu', czyli zalaniu wrzątkiem (unikamy w ten sposób ich aktywności w naszym układzie pokarmowym, surowe, to znaczy żywe, są aktywne jeszcze przez jakiś czas w ludzkim organizmie i pobierają z niego witaminy, którymi się żywią, nie obawiajmy się nie 'zabijemy' tych wszystkich dobroci, co w drożdżach występują, bo nie rozpuszczają się one we wrzątku.
Ja stosuję Drożdże Babuni, bo się doskonale rozpuszczają. Kostkę 100 gramową dzielę na cztery części i 1/4 kostki rozdrabniam (dobre kruszenie się drożdży, świadczy o ich świeżości) zalewam wrzątkiem, nakrywam talerzykiem i odstawiam do ostygnięcia. Następnie wypijam. Zimne nie pachną (zapach przeszkadzał mi najbardziej), a do smaku można się przyzwyczaić. Drożdże stosowałam kiedyś przy kuracji antyrakowej (lekarz mi polecił), wróciłam do nich po latach żeby powstrzymać wypadanie włosów i udało się (resztę organizm otrzymał tak przy okazji w pakiecie ;) ). Od tej pory stosuję sobie taką miesięczną kurację dwa razy w roku. Koniec zimy (właśnie teraz zaczęłam pić) i jesienią. Zapomniałam co to znaczy wypadanie włosów.
Jeżeli chodzi o czas picia i przerwy pomiędzy nimi, to obowiązuje zasada 3:1 np. trzy tygodnie picia drożdży/tydzień przerwy. Ponieważ organizm się przyzwyczaja, nie powinno się pić drożdży dłużej niż trzy miesiące, po tym okresie przerwa konieczna.
Efektem dodatkowym może być (ale nie musi) efekt oczyszczania skóry tzw. wysyp, czyli 'wyjście' zanieczyszczeń tkwiących w skórze, ale to nie powód żeby z tego powodu nie pić drożdży, przecież te zanieczyszczenia i tak kiedyś 'wyjdą', a tak dogłębnie oczyszczamy skórę i mamy czystą, zdrową cerę.
Drożdże możemy stosować również zewnętrznie.
Bardzo łatwa maseczka na trądzik.
1/4 kostki drożdży rozrabiamy na papkę z łyżką mleka i nakładamy na niedoskonałości grubą warstwą. Po 15 - 20 min. zmywamy letnią wodą. To przy cerze tłustej, przy suchej dodajemy kroplę oliwy, a jak chcemy usunąć przebarwienia i poprawić koloryt, sok z cytryny. Taka maseczka zmiękcza skórę, poprawia kolor, osusza zmiany, oczyszcza, zwęża pory. Ja stosuję tylko na nos wg mnie w działaniu podobna jest do maseczki 'neem' tak samo dobrze oczyszcza, a pory zwęża lepiej, zdecydowanie zmniejsza ich widoczność. Oprócz tego, dzięki swojemu składowi jest doskonałą maseczką przeciwzmarszczkową. Maseczka na włosy.
2 łyżki drożdży zalewamy mlekiem i odstawiamy w ciepłe miejsca na godzinę. Następnie dodajemy 2 łyżki miodu i jogurtu do uzyskania papki. Nakładamy na włosy owijamy folią i ręcznikiem. Po godzinie zmywamy włosy wodą. Taka maska zapobiega wypadaniu, starzeniu się włosa i dodaje im życia, takiego wigoru.
Drożdże możemy stosować również zewnętrznie.
Bardzo łatwa maseczka na trądzik.
1/4 kostki drożdży rozrabiamy na papkę z łyżką mleka i nakładamy na niedoskonałości grubą warstwą. Po 15 - 20 min. zmywamy letnią wodą. To przy cerze tłustej, przy suchej dodajemy kroplę oliwy, a jak chcemy usunąć przebarwienia i poprawić koloryt, sok z cytryny. Taka maseczka zmiękcza skórę, poprawia kolor, osusza zmiany, oczyszcza, zwęża pory. Ja stosuję tylko na nos wg mnie w działaniu podobna jest do maseczki 'neem' tak samo dobrze oczyszcza, a pory zwęża lepiej, zdecydowanie zmniejsza ich widoczność. Oprócz tego, dzięki swojemu składowi jest doskonałą maseczką przeciwzmarszczkową. Maseczka na włosy.
2 łyżki drożdży zalewamy mlekiem i odstawiamy w ciepłe miejsca na godzinę. Następnie dodajemy 2 łyżki miodu i jogurtu do uzyskania papki. Nakładamy na włosy owijamy folią i ręcznikiem. Po godzinie zmywamy włosy wodą. Taka maska zapobiega wypadaniu, starzeniu się włosa i dodaje im życia, takiego wigoru.
sobota, 7 lutego 2015
Organiczny roller ratunek dla oczu minerały Morza Martwego dr.organic
Dzisiaj o kosmetyku w którym zakochałam się od pierwszego użycia, chodzi o Organiczny roller ratunek dla oczu minerały Morza Martwego dr.organic. Produkt zawiera w swoim składzie m.in. sól z minerałami z Morza Martwego takimi jak bor, wapń, jod, brom, potas, chlor, bitumin, oraz sok z aloesu, drożdże piwowarskie, wyciąg z korzenia różeńca górskiego, betainę, wyciąg z morszczyna pęcherzykowatego, wyciąg z wodorostów, olejek z liści drzewa pomarańczowego, olejek z owocu pomarańczy, olejek ze skórki mandarynki, olejek z igieł sosnowych, olejek tymiankowy, olejek z mięty i z dzikiej mięty, witaminy C i E.
Kosmetyk jest umieszczony w takiej tubce zakończonej metalową kuleczką, za pomocą której rozprowadzamy produkt pod okiem delikatnie masując te miejsca. Konsystencja jest żelowa, przezroczysta, ale dość treściwa, wchłania się do matu.
Produkt ma za zadanie zmniejszyć zmarszczki, cienie i opuchliznę wokół oczu oraz przeciwdziałać obwisaniu skóry.
Ja nie mam większego problemu z opuchnięciami (zdarzają się bardzo rzadko), ale mam podkówki, no i zmarszczki. Nie spodziewałam się cudu po tym kosmetyku, bardziej byłam zainteresowana tym opakowaniem, ale jakże niesamowicie pozytywnie zaskoczył mnie ten produkt. On naprawdę działa i to już po pierwszym zastosowaniu. Cudownie chłodzi i nawilża skórę, wyrównuje pięknie koloryt (u mnie pod koniec zimy występują lekkie zasinienia), niweluje podkówki, zmarszczki są mniej widoczne i to dzieje się po kilku minutach od zastosowania. No rewelacja, dawno nie miałam gotowego kosmetyku, który bym zastosowała, a jego działanie widziałabym od razu. Przestałam używać korektor, po prostu jest teraz zbędny. Nazwa doskonale oddaje działanie tego kosmetyku.
Dla mnie to hit!!!
Ja nie mam większego problemu z opuchnięciami (zdarzają się bardzo rzadko), ale mam podkówki, no i zmarszczki. Nie spodziewałam się cudu po tym kosmetyku, bardziej byłam zainteresowana tym opakowaniem, ale jakże niesamowicie pozytywnie zaskoczył mnie ten produkt. On naprawdę działa i to już po pierwszym zastosowaniu. Cudownie chłodzi i nawilża skórę, wyrównuje pięknie koloryt (u mnie pod koniec zimy występują lekkie zasinienia), niweluje podkówki, zmarszczki są mniej widoczne i to dzieje się po kilku minutach od zastosowania. No rewelacja, dawno nie miałam gotowego kosmetyku, który bym zastosowała, a jego działanie widziałabym od razu. Przestałam używać korektor, po prostu jest teraz zbędny. Nazwa doskonale oddaje działanie tego kosmetyku.
Dla mnie to hit!!!
czwartek, 29 stycznia 2015
Organiczne serum pod oczy olejek różany dr.organic
Przy okazji zakupu balsamu do ciała z serii różanej dodałam mu do towarzystwa serum pod oczy z tej serii. Skład oczywiście piękny m.in. olejek różany, z nasion bawełny, woda różana, sok z aloesu, gryka, nagietek, rumianek, kwiat lipy, passiflorę, witaminy takie jak B5 i F, olejki eteryczne z kwiatu geranium i kwiatu goździka.
Po nałożeniu serum na powieki przez jakieś pięć minut odczuwam wilgotny chłód, który bardzo mi się podoba, bo świadczy o dużym nawilżaniu skóry. Delikatny zapach różano-geraniowy ulatnia się mniej więcej w tym samym czasie. Rano skóra jest świetnie nawilżona, wygląda zdrowo, koloryt wyrównany, niweluje opuchnięcia i zmęczenie powiek. Zmarszczki nie zniknęły, ale zdecydowanie są mniej widoczne i takie krótsze, płytsze po prostu. Zapewnia komfort aż do rana, co przy dojrzałej skórze wcale nie jest takie oczywiste. Bardzo często przy kremach pod oczy nawet dobrych, po wchłonięciu czułam, że czegoś skórze jeszcze brakuje i musiałam dołożyć kropelkę jakiegoś oleju, dopiero wtedy wszystko grało. To serum daje radę solo. Świetnie się wchłania i przy niesprzyjającej pogodzie mogłam stosować także na dzień. Minerały doskonale się na nim trzymają.
Byłam zadowolona z kilku kremów czy serum pod oczy, ale jakoś nie tęskniłam za żadnym kosmetykiem na tyle, żeby powtórzyć zakup. Ten preparat na pewniaka zostanie ze mną na dłużej.
czwartek, 22 stycznia 2015
Krem pod prysznic pomarańcza i wanilia bio Alterra
Po dłuższej nieobecności (nie miałam na to wpływu niestety) pojawiam się z nową opinią. Przez parę dni sama nie mogłam robić zakupów, poprosiłam 'zaprzyjaźnioną duszę' o coś pod prysznic. Żeby nie robić kłopotu podałam tylko firmę i sklep łatwo dostępny (Alterra w Rossmannie) i tak weszłam w posiadanie tego kremu pod prysznic.
Tutaj skład: Aqua, Coco-Glucoside, alcohol, glycerin, Glycine Soja Oil (kontrolowane biologicznie uprawy), Xanthan Gum, Disodium Cocoyl Glutamate, Parfum (z naturalnych olejków), Glyceryl Oleate, Citric Acid, Limonene (kontrolowane biologicznie uprawy), Sodium PCA.
Zaraz po otwarciu uderzył mnie zapach pomarańczowego serniczka, nie spodobał mi się, ale na szczęście szybko się ulatnia i czuję go tylko podczas nakładania na ciało.
Konsystencja zaskoczyła mnie, to taki żelowy kremik, który świetnie się rozprowadza, dobrze oczyszcza skórę i włosy nie wysuszając ani nie pozbawiając warstwy ochronnej. Doskonale nawilża i lekko natłuszcza (zapewne to zasługa oleju sojowego i gliceryny), co przy mojej suchej skórze i włosach jest bezcenne, no i nie muszę już niczym się smarować, co przy porannym pośpiechu jest wskazane. Zbierając to wszystko razem, jest to kosmetyk tani (mnie kosztował około 5 zł. w promocji), łatwo dostępny, uniwersalny (bo świetnie nadaje się i do skóry i do włosów), delikatnie myje nie robiąc nam szkody, nawilża, zmiękcza skórę i zostawia warstewkę ochronną lekko ją natłuszczając. Bardzo mi odpowiada, nawet ten zapach mu wybaczyłam. Polecam :)
sobota, 10 stycznia 2015
Ajurwedyjski olejek przeciwzmarszczkowy Khadi
Kosmetyk o bogatym składzie, zawiera między innymi takie olejki jak sezamowy, migdałowy, wyciąg z nasion marchwi i kiełków pszenicy, dużo wyciągów i ekstraktów ziołowych. Tutaj mamy pełny skład: Sesamum Indicum Oil , Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Oryza Sativa Oil, Ricinus Communis Oil, Asparagus Racemosus, Withania Somnifera , Pogostemon Cablin essential oil, Rosa Damascena, Santalum Album, Glycyrrhiza Glabra, Rubia Cordifolia , Bacopa Monnieri , Mimosa Pudica, Lavandula Angustifolia, Terminalia Arjuna , Centella Asiatica , Triticum Vulgare Oil, Tocopherol , Daucus Carota Sativa Seed Oil, Linum Usitatissimum Seed Oil, Commiphora Myrrha essential oil, Vanilla Planifolia , Curcuma Longa, Curcuma Aromatica, Geraniol, Linalool, Limonene
Dzięki tym składnikom dostarcza naszej skórze takich witamin jak A, E i D, nawilża i odżywia skórę dojrzałą, zmęczoną i suchą. Nadaje ładny, zdrowy koloryt naszej cerze. Regeneruje, wspomaga gojenie uszkodzonych komórek, zwalcza infekcje bakteryjne i grzybicze. Chroni przed promieniowaniem UV, zapobiega przebarwieniom i zmniejsza zdecydowanie te, które już są. Ma też zmniejszać widoczność znamion i blizn, ale tego nie mogę potwierdzić ani temu zaprzeczyć, bo po prostu ich nie mam. Olej ma piękny ciemnobursztynowy kolor i orientalny zapach (paczula, mirra, lawenda, wanilia, geranium), który przy aplikacji jest dość intensywny, ale po upływie kwadransa delikatnieje i jest takim 'cieniem' zapachu i w takim stanie utrzymuje się na skórze dość długo.
Jest bardzo, bardzo wydajny (210 ml). Przy pierwszej butelce używałam delikatnie, tylko na twarz, szyję i dekolt, ale po kilku miesiącach zdałam sobie sprawę, że nie ma siły, nie zużyję do końca przydatności do użycia (12 miesięcy od otwarcia) i zaczęłam poczynać sobie z nim śmielej. Teraz używam kilka razy w tygodniu także na ciało i na noc na dłonie. Mimo treściwego i bogatego składu, kładziony na wilgotną skórę, lub zmieszany z kropelką hialuronu, wchłania się idealnie, prawie do matu, chociaż zostawia lekką (odczuwalną tylko w dotyku) warstewkę ochronną. Nie używam podkładów płynnych, ale minerały nakłada się świetnie i trzymają się na nim bardzo dobrze.
Tutaj zdjęcie bokiem, żeby pokazać ubytek po dziesięciu tygodniach używania. Jeżeli dobrze pamiętam, to jest już moja trzecia butelka i na pewno nie ostatnia.
niedziela, 4 stycznia 2015
Woda ryżowa - przepis i zastosowanie
Dzisiaj jeden ze starych i sprawdzonych sposobów Azjatek na piękną cerę i włosy.
Potrzebny nam będzie organiczny ryż (najlepiej się sprawdza jaśminowy lub brązowy) oraz woda mineralna lub zwykła, ale przegotowana. Ja tutaj zastosowałam szklankę ryżu jaśminowego, zalałam ciepłą wodą tak, żeby nasiona były całe przykryte, wymieszałam i odstawiłam na całą noc, można krócej, kilka godzin wystarczy.
Po przefiltrowaniu otrzymujemy mętny płyn o lekko żelowej konsystencji. Należy przelać go do buteleczek z ciemnego szkła i przechowywać w lodówce, nie dłużej niż kilka dni.
Nasiona ryżu zawierają potas, żelazo, witaminy z grupy B. Dostarczając to wszystko zwiększają produkcję kolagenu w skórze, regenerują ją, nawilżają (ryż skutecznie zatrzymuje wodę wewnątrz naskórka). Spowalnia proces starzenia się skóry i sprawia, że wygląda ona młodziej i zdrowo.
Wodę możemy stosować jako tonik, przemywamy twarz wacikami nasączonymi wodą ryżową, lub jako maseczkę do twarzy. Okładamy twarz mokrymi wacikami na piętnaście minut. Po takim zabiegu skóra odzyskuje ładny koloryt, jest odświeżona, miękka. Przy systematycznym stosowaniu rozjaśnimy skórę i wyrównamy koloryt.
Woda ryżowa świetnie nadaje się do pielęgnacji włosów, jako płukanka lub jako nawilżająca woda przed olejowaniem. Ja właśnie tak robię, solidnie zwilżam włosy wodą ryżową i nakładam lekko ciepły olej, zostawiam to na kilka godzin. Następnie włosy myję i nakładam maseczkę (na minimum pół godziny). Ostatnie płukanie to woda ryżowa rozcieńczona 1:1. Zwiększa się objętość włosów, ich mięsistość czuć już podczas płukania (trochę tak jak przy mleku w proszku). Po takim zabiegu włosy są niesamowicie lśniące, nawilżone, sprężyste, mięciutkie i lejące, co bardzo cenię, może dlatego, że taki efekt u mnie uzyskać jest trudno.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
















