Dlaczego do tej pory nie podzieliłam się z Wami swoim najlepszym przepisem, sama nie wiem, czas to naprawić.
Potrzebne nam będą następujące składniki 3 ml RKM, kwas hialuronowy (najlepiej różny) łącznie 3 ml, pantenol 1 ml, kolagen 1 ml, elastyna 1 ml, jedwab 1 ml, sorbitol 1 ml, gliceryna 1 ml, vitasource 2 ml, wąkrota 1 ml. Oczywiście pojemniczek na serum, łyżeczka miarowa i coś do dezynfekcji.
Ja robię najprościej jak się da, wlewam wszystko od razu do pojemniczka na serum i wszystko bardzo dokładnie mieszam, zamykam i gotowe. Ten skład i te ilości pasują mi idealnie. Nie dodaję eco konserwantu, bo niektóre ze składników już go zwierają (w minimalnej ilości, ale jednak) i to wystarcza, nigdy nic z nim się nie stało. Latem i na wyjazdy robię pół porcji i jest git.
Jeżeli nie mamy jakiegoś składnika, to możemy go zastąpić np. sorbitol innym nawilżaczem, jeżeli mamy tylko dwa, lub jeden hialuron to też nie szkodzi (tylko ilościowo niech będą to 3 ml) możemy pominąć wąkrotę (czasami tak robię, a do konkretnej ilości dobijam wodą różaną). Zimą dodaję ceramidy, tylko wtedy nie daję kolagenu (razem zmniejszają swoje działanie) i elastyny. Kolagen z elastyną nakładam wtedy wieczorem jako szybkie serum w zagłębieniu dłoni.
Serum ma lekko żelową konsystencję, pięknie się wchłania. Nakładam rano na wilgotną od toniku buzię (wystarcza jedna pompka na twarz i szyję) na to idzie krem.
Następnym rewelacyjnym przepisem jest serum z Metabiotics Resveratrol. Skład identyczny, tylko zamiast Roślinnych Komórek Macierzystych daję MR i stosuję naprzemiennie. Jednego ranka jedno serum, drugiego drugie.
Nie będę się rozpisywała o działaniu, mogę tylko stwierdzić, że wygląd mojej skóry cofnął się o dobre 10 lat wg. mnie to najlepsze kosmetyki dla skóry wymagającej 'podparcia' :)
Witam, kosmetyki naturalne są w moim życiu odkąd pamiętam. Raz w mniejszym stopniu, raz w większym, ale cały czas w nim uczestniczą. Przez te wszystkie lata zebrałam sporo doświadczeń (i tych dobrych, i tych złych), trochę przepisów, parę zwątpień i rozczarowań, kilka sukcesów. Myślę, że nadszedł czas, żeby się tym wszystkim podzielić. Zapraszam do czytania.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Przepisy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Przepisy. Pokaż wszystkie posty
środa, 25 marca 2015
niedziela, 4 stycznia 2015
Woda ryżowa - przepis i zastosowanie
Dzisiaj jeden ze starych i sprawdzonych sposobów Azjatek na piękną cerę i włosy.
Potrzebny nam będzie organiczny ryż (najlepiej się sprawdza jaśminowy lub brązowy) oraz woda mineralna lub zwykła, ale przegotowana. Ja tutaj zastosowałam szklankę ryżu jaśminowego, zalałam ciepłą wodą tak, żeby nasiona były całe przykryte, wymieszałam i odstawiłam na całą noc, można krócej, kilka godzin wystarczy.
Po przefiltrowaniu otrzymujemy mętny płyn o lekko żelowej konsystencji. Należy przelać go do buteleczek z ciemnego szkła i przechowywać w lodówce, nie dłużej niż kilka dni.
Nasiona ryżu zawierają potas, żelazo, witaminy z grupy B. Dostarczając to wszystko zwiększają produkcję kolagenu w skórze, regenerują ją, nawilżają (ryż skutecznie zatrzymuje wodę wewnątrz naskórka). Spowalnia proces starzenia się skóry i sprawia, że wygląda ona młodziej i zdrowo.
Wodę możemy stosować jako tonik, przemywamy twarz wacikami nasączonymi wodą ryżową, lub jako maseczkę do twarzy. Okładamy twarz mokrymi wacikami na piętnaście minut. Po takim zabiegu skóra odzyskuje ładny koloryt, jest odświeżona, miękka. Przy systematycznym stosowaniu rozjaśnimy skórę i wyrównamy koloryt.
Woda ryżowa świetnie nadaje się do pielęgnacji włosów, jako płukanka lub jako nawilżająca woda przed olejowaniem. Ja właśnie tak robię, solidnie zwilżam włosy wodą ryżową i nakładam lekko ciepły olej, zostawiam to na kilka godzin. Następnie włosy myję i nakładam maseczkę (na minimum pół godziny). Ostatnie płukanie to woda ryżowa rozcieńczona 1:1. Zwiększa się objętość włosów, ich mięsistość czuć już podczas płukania (trochę tak jak przy mleku w proszku). Po takim zabiegu włosy są niesamowicie lśniące, nawilżone, sprężyste, mięciutkie i lejące, co bardzo cenię, może dlatego, że taki efekt u mnie uzyskać jest trudno.
środa, 1 października 2014
Olejowe serum z kwasem alfa-liponowym
Kilka dni temu w etykiecie półprodukty kosmetyczne - skarbiec aurarii, pisałam o kwasie alfa-liponowym. Dzisiaj jeden z łatwiejszych do wykonania przepisów na olejowe serum z wyżej wymienionym kwasem. Będzie nam potrzebny olej w ilości 47 ml, witamina E 0,5 ml i kwas alfa-liponowy 2,5 ml, no i oczywiście buteleczka na serum, zlewka, łyżeczka miarowa i coś do dezynfekcji.
Do zlewki wlewamy olej najlepiej rafinowany (odporny na ciepło) dodajemy kwas alfa-liponowy i ogrzewamy w kąpieli wodnej. Ja rozpuszczałam w temperaturze nie przekraczającej 40 stopni C i dałam radę, tylko trzeba troszkę poczekać.
Po wystygnięciu przelałam do buteleczki, dodałam witaminę E i pozostałe oleje.
Ja wybrałam olej z pestek granatu i arganowy, ponieważ mają sporo wspólnych cech z kwasem alfa-liponowym, jeżeli chodzi o działanie, więc razem będzie to silne serum przeciwzmarszczkowe, nawilżające, rozjaśniające, ochronne. Oczywiście oleje możemy dobrać inne, w zależności od tego, jakie nasza skóra lubi i czego w danym momencie potrzebuje. Jak widać przepis bardzo prosty do wykonania, a otrzymany produkt ma doskonałe działanie.
piątek, 12 września 2014
Ochronno-regenerująca odżywka do włosów bez spłukiwania
Potrzebujemy 14 ml wody różanej/aloesowej/hydrolatu np. lipowego, 1 ml kerarice, 1 ml keratyny, 0,5 ml jedwabiu, 0,5 ceramidów, 1 ml żelu aloesowego, 1 ml mleczka pszczelego, 0,5 ml pantenolu, 0,5 kolagenu. Z przyrządów zlewka, łyżeczki miarowe, buteleczka z dobrym rozpylaczem i coś do dezynfekcji. Wszystko mieszamy przelewamy do przygotowanego opakowania i gotowe, przechowujemy w lodówce. Możemy używać na mokre i na suche włosy.
Tak otrzymana odżywka doskonale nawilża, chroni włosy przed promieniami słonecznymi, morską i chlorowaną wodą, regeneruje, zapobiega puszeniu, wygładza i ułatwia układanie fryzury. Taki skład odżywki jest przeznaczony do włosów suchych i wymagających. Jeżeli boimy się obciążenia możemy pominąć pentenol lub mleczko pszczele, ale pamiętajmy wtedy o dodaniu bazowego płynu, tak aby dobić do 20 ml i równowagi składników proteinowych z nawilżającymi. Oczywiście pamiętamy o dezynfekcji wszystkich naczyń, czystości miejsca i naszych łapek. Przyjemnego eksperymentowania i super efektów :)
środa, 13 sierpnia 2014
Żel aloesowy
Po kilku dniach przerwy wakacyjnej, wracam do Was z nowym przepisem. Potrzebujemy: 98 ml wody różanej (może być destylowana), active aloe 0,50 ml, konserwantu 0,70 ml i gumy ksantanowej 0,80ml. Z akcesoriów łyżeczki miarowe, menzurka, bagietka do mieszania, mikserek, pojemnik na żel no i oczywiście coś do dezynfekcji.
Wodę różaną lekko ogrzewamy w kąpieli wodnej (do temperatury pokojowej) dodajemy active aloe i mieszamy, dosyć ciężko się rozpuszcza, ale mikserek daje radę. Następnie dodajemy konserwant i znowu mieszamy. Czas na gumę ksantanową, rozsypujemy ją po całej powierzchni naszego preparatu (zapobiega to tworzeniu się grudek) i miksujemy. Odstawiamy na około 15 minut, aby guma ksantanowa spęczniała i miksujemy drugi raz. Nasz żel będzie miał dosyć mętną barwę, to przez gumę ksantanową, ale nie ma problemu po dobie uzyska klarowność.
Przelałam do przygotowanej wcześniej butelki.
Ja mam zamiar używać wieczorem jak tonik (ma zamknąć naczynko na twarzy) pod eliksir olejowy z kwasem hialuronowym i koenzymem Q10. Na nodze też mam jedno naczynko pęknięte, liczę na poprawę tego stanu, ano zobaczymy.
niedziela, 3 sierpnia 2014
Olejowy eliksir z kwasem hialuronowym i koenzymem Q10
Pomyślałam o stworzeniu receptury kosmetyku na noc do cery dojrzałej, wymagającej, potrzebującej odżywienia i regeneracji no i oczywiście żeby działał przeciwzmarszczkowo. Tak powstał eliksir w którym połączyłam koenzym Q10 i witaminę E (wspólnie uzupełniają się i 'podbijają' swoje działanie, witamina E dodatkowo jeszcze spełnia rolę konserwantu) kwas hialuronowy w oleju, który głęboko nawilża i jest doskonałym promotorem do wprowadzenia substancji aktywnych w głąb skóry i oleje. Jojoba do rozpuszczenia półproduktów, olej z jagód acai, który dodaje skórze energii, wzmacnia naczynka, łagodzi podrażnienia, ujędrnia, poprawia koloryt i olej z pestek granatu który spłyca zmarszczki, ujędrnia, pogrubia naskórek i wzmacnia naczynka.
Do zrobienia tego kosmetyku potrzebne nam będą następujące półprodukty 5 g kwasu hialuronowego w oleju, 2 ml koenzymu Q10, 1 ml witaminy E, 27 ml oleju, u mnie będzie to mieszanka olejowa, 10 ml oleju jojoba (odporny na temperatury) 10 ml oleju z jagód acai i 7 ml oleju z pestek granatu. Wy możecie zrobić z jednego oleju (ważne żeby był odporny na temperaturę) lub z mieszanki olejów odpowiadajacąch potrzebom skóry lub jaki po prostu macie i lubicie.
Z akcesoriów potrzebne będą dwie zlewki, łyżeczka miarowa, pojemnik na nasz eliksir i środek do dezynfekcji.
Do każdej zlewki wlałam po 5 ml oleju jojoba, do jednej z nich włożyłam kwas hialuronowy w oleju, do drugiej 2 ml koenzymu Q10. Rozpuściłam w kąpieli wodnej. Wyglądało to tak.
Jeszcze ciepłe połączyłam i wymieszałam.
Odstawiłam do ostygnięcia. Następnie dodałam witaminę E, olej z jagód acai i z pestek granatu. Wymieszałam i przelałam do przygotowanej buteleczki.
Kolor i konsystencja jak na zdjęciu poniżej.
Po rozprowadzeniu na skórze nie przypominam ufoludka, kolor się stapia ze skórą i jest niewidoczny, a nawet delikatnie poprawia koloryt (efekt skóry muśniętej słońcem).
Mój eliksir ma kolor butelkowej zieleni, a to z powodu oleju z jagód acai, który jest ciemnozielony. Wasz eliksir może mieć inny kolor w zależności od tego jakich użyjecie olejów. Jeżeli bezbarwnych eliksir będzie miał kolor pomarańczowy, charakterystyczny dla koenzymu Q10.
Kosmetyku tego żywam na noc i jestem zachwycona wyglądem skóry następnego dnia. Eliksir usuwa wszelkie oznaki zmęczenia, skóra jest odżywiona, nawilżona, zmarszki pięknie wygładzone, zdrowy koloryt, żadnych cieni czy podkówek pod oczami. Dla mnie to wspaniały kosmetyk.
poniedziałek, 7 lipca 2014
Olejowe serum hialuronowe
Będzie nam potrzebny kwas hialuronowy w oleju, oleje, witamina E, jakiś pojemniczek na serum, miarki i coś do dezynfekcji.
Ja wzięłam 1 g kwasu hialuronowego w oleju i rozpuściłam w dwóch mililitrach oleju makadamia (możemy go ogrzewać góra do 60 stopni C, hialuron rozpuścił się w temperaturze około 45 stopni, więc nie było problemu, że olej straci swoje wartości) po lekkim ostudzeniu dolałam 1,5 ml oleju żurawinowego i dodałam 5,6 kropelek witaminy E, wyglądało to tak.
W ten sposób otrzymałam 5 ml około 20% serum. Przelałam całość do buteleczki po oleju żurawinowym. Robi się łatwo, szybko, a otrzymujemy super kosmetyk o doskonałym działaniu (w etykiecie 'półprodukty kosmetyczne - skarbiec aurarii' opisałam działanie kwasu hialuronowego w oleju).
Oleje możemy stosować różne, w zależności od pory roku i potrzeb naszej skóry. Pamiętajmy tylko o sprawdzeniu do jakiej temperatury możemy ogrzewać dany olej, bo kwas hialuronowy w oleju musimy rozpuścić podgrzewając. Możemy łączyć różne oleje lub stosować jeden to już zależy od potrzeb Waszej skóry i fantazji twórczej.
sobota, 24 maja 2014
Tuningujemy serum do twarzy z witaminą C John Masters Organics
Kilka kosmetyków firmy John Masters Organics kupuję w formie próbek, w takiej też postaci kupiłam serum do twarzy przeciw starzeniu z witaminą C. Nie byłam specjalnie zadowolona, ciężko wydobyć preparat z saszetki i dla mojej skóry to tej witaminy C, jest zdecydowanie za mało. Postanowiłam temu zaradzić i podrasować sobie ten kosmetyk.
Potrzebne do tego będą: witamina C, serum z witaminą C, mikserek lub inne mieszadełko, miarka i menzurka, pojemniczek na nasz specyfik, preparat do dezynfekcji i może kwas hialuronowy.
Przepis będzie na 10 ml preparatu (ja zrobiłam sobie więcej, ale pierwszy tuning radzę zrobić z mniejszej ilości, te 10 ml to w sam raz). Do menzurki wyciskamy 5 saszetek, niby już jest 10 ml, bo w saszetkach jest po 2 ml preparatu, ale wyjmując serum (próbowałam różnych sposobów) nigdy nie uzyskałam więcej niż 8 ewentualnie 8,5 ml. Do tego dodajemy 1 ml kwasu askorbinowego (witamina C) i mieszamy mikserkiem (możemy szpatułką, też da radę, tylko będzie to dłużej trwało). Wygląda to tak
Otrzymujemy 9 lub 9,5 ml kosmetyku (po mikserku jest bardziej puszysta konsystencja i wydaje się, że jest go średnio o 1 ml więcej, ale po chwili opada). Dopełniamy do 10 ml kwasem hialuronowym, teraz już tylko delikatnie mieszamy i przelewamy do naszego pojemniczka na serum. Całość trzymamy w lodówce.
Na zdjęciu obok mojego serum, stoi bez etykiety biały pojemniczek z mieszanką kwasów hialuronowych o różnych cząsteczkach. Przy podrasowywaniu lub kręceniu nowych kosmetyków, pamiętamy oczywiście o czystości miejsca, naszych rączek i dezynfekcji wszystkich urządzeń i pojemniczków.
Osoby używające wcześniej preparatów z witaminą C i lubiące większe stężenia tej witaminki, mogą się pokusić o dodanie np. 1,5 ml kwasu askorbinowego, ale na początek proponuję 1 ml i obserwujemy działanie kosmetyku na nasza skórę i decydujemy czy nam wystarczy czy nie, dodać zawsze można. Jeżeli mieliśmy przerwę w stosowaniu witaminy C możemy używać serum raz w ciągu dnia codziennie przez tydzień, następnie wystarczy dwa, trzy razy w tygodniu, gdyż ta witamina ma zdolność kumulowania się w skórze.
Na koniec w pigułce co robi witaminka C: ma działanie wybielające, przyspiesza tworzenie się kwasu hialuronowego( który jest odpowiedzialny za budowę spoiwa międzykomórkowego naskórka), chroni przed działaniem wolnych rodników tlenowych, długotrwała ochrona przed promieniami UV (w przypadku kuracji ciągłej), stymulacja syntezy kolagenu i elastyny poprawiających sprężystość skóry, wypełnienie zmarszczek i likwidacja rozstępów.
czwartek, 10 kwietnia 2014
Robimy krem tonujący
Krem tonujący jest połączeniem kremu z podkładem. Ma sporo plusów jest lekki, świetny na upalne dni, doskonały w obsłudze (nakładamy jak krem, a nie jak podkład) bierzemy odrobinkę rozprowadzamy po twarzy i to wszystko. Niestety jeżeli mamy dużo do zamaskowania, to się nie sprawdzi no chyba, że użyjemy korektora.
Ja swój krem tonujący robię w następujący sposób. Biorę samorobiony nawilżający krem i dodaję pigmenty, dwa różne brązy, ciut niebieskiego dla ochłodzenia koloru i zneutralizowania żółtego odcienia, oraz odrobinkę różu (Pearl Pink) dla efektu rozświetlenia. Mieszam i sprawdzam kolor, jeżeli coś nie pasuje to poprawiam dodając koloru lub kremu i tak aż do uzyskania oczekiwanego efektu.
Jeżeli nie mamy pigmentów, to możemy dodać podkładu płynnego jaki używamy, mineralny sypki bronzer też świetnie sobie poradzi.
Mój krem tonujący tak wygląda w pudełku, po zrobieniu przelewam go do opakowania typu airless.
Na skórze kolor wygląda jak wyżej, nałożyłam grubą krechą, aby uzyskany odcień był dobrze widoczny. Krem ma lekką, taką puszystą konsystencję. Delikatnie wyrównuje koloryt, świetnie nawilża, ma całkiem dobrą trwałość (dzięki substancjom nawilżającym pięknie się wchłania i tak 'scala' ze skórą). Jeżeli potrzebuję większego krycia czy super trwałość, to tylko omiatam twarz pędzlem z odrobinką podkładu mineralnego i jest super. Skóra nawilżona, odżywiona, ma ochronę (filtry w podkładzie), oddycha i pełna blasku. Czegóż chcieć więcej :)
piątek, 21 marca 2014
Peeling kawowy
Oto przepis na mój ulubiony peeling kawowy. 5 łyżeczek kawy zalewam wrzątkiem tak, żeby wyszła gęsta papka, jak już jest tylko lekko cieplutka dodaję łyżeczkę cukru trzcinowego (inny też może być), miodu, łyżkę oleju, u mnie dzisiaj jest z awokado, kilka kropelek witaminy E, kilka kropelek olejku geraniowego (dobry na cellulit), łyżeczkę cynamonu i sok z połówki cytryny. Jeżeli nie mamy akurat w domu, to możemy pominąć miód, witaminę E i olejek geraniowy. Całość dokładnie mieszamy i odstawiamy niech się 'przegryzie'.
Idziemy pod prysznic lub do wanny i nakładamy na umytą, mokrą skórę. Masujemy i trzymamy na sobie ile się da, można zaśpiewać do słuchawki prysznicowej swój ulubiony utwór, czas szybciej zleci.
Ja osobiście odnoszę wrażenie, że po tym peelingu mam kilogram skóry mniej na sobie, a ta co została jest super nawilżona, ujędrniona, wygładzona, po prostu jak u bobaska :)
czwartek, 20 marca 2014
Krem królewski
Krem królewski to krem specjalnie opracowany dla mojej siostry. Cera dojrzała, wymagająca, delikatna i wrażliwa. Potrzebowała na wiosnę takiej 'bomby' odżywczej, witaminowej, ochronnej i regenerującej.
Będzie nam potrzebna baza kremowa, mix kwasów hialuronowych, sorbitol, ceramidy, mleczko pszczele, kolagen, elastyna, jedwab hydrolizowany, olej z róży piżmowej, gliceryna, witamina E, pojemniczek na krem, łyżeczka miarowa i coś do dezynfekcji.
Bierzemy 10 ml bazy kremowej,
1 ml sorbitolu,
1 ml ceramidów,
1 ml mleczka pszczelego,
1 ml kolagenu,
1 ml elastyny,
2 ml jedwabiu,
1 ml oleju z róży piżmowej,
1 ml witaminy E,
1-2 ml mieszanki kwasów hialuronowych wielo- małocząsteczkowy, jaki tylko mamy na stanie,
kilka kropelek gliceryny.
Do bazy dodajemy w pierwszej kolejności półprodukty aktywne, następnie olejowe, i na końcu składniki fazy wodnej. Mieszamy i wlewamy/przekładamy do słoiczka na krem. Wygląda to tak
Konsystencja tego kremu jest lekka, ale treściwa, zapach miodowy, bardzo delikatny i ulatnia się podczas aplikacji. Bardzo dobrze się wchłania (chociaż skład bogaty), doskonały na noc jako odżywczy i regenerujący krem oraz na dzień, ale w mniejszej ilości nakładany na wilgotną skórę jak krem ochronny i rewitalizujący. Po zastosowaniu, skóra jest nawilżona, gładka, taka odżywiona, koloryt wyrównany. Minerały dobrze na nim się trzymają, czegóż chcieć więcej. Po prostu królewski krem :)
środa, 19 marca 2014
Płyn miceralny
Potrzebne nam będą hydrolat/woda destylowana, P4C (emulgator nie zawierający PEG i azotanu), pantenol, alantoina, buteleczka na płyn, łyżeczka miarowa i coś do dezynfekcji.
20 ml hydrolatu (u mnie jest to woda różana),
1ml P4C,
1ml pantenolu,
szczypta alantoiny.
Wszystko razem mieszamy i mamy gotowy produkt. Doskonale oczyszcza twarz z makijażu i wszelkich zanieczyszczeń, nie podrażnia oczu i świetnie nadaje się nawet dla delikatnej i wrażliwej skóry.
Prosty do zrobienia i świetny produkt, to mój ulubiony przepis na micel.
piątek, 14 marca 2014
Przepis na macerat
Maceraty są olejami roślinnymi otrzymywanymi w wyniku moczenia w oleju ziół lub kwiatów, olej przejmuje właściwości rośliny i nazwę np. macerat z kwiatostanu kocanek.
Oto przykładowy przepis na zrobienie maceratu w domu.
Bierzemy zioła lub kwiaty (zależy co chcemy osiągnąć za pomocą naszego maceratu) wkładamy do przezroczystego szklanego naczynia i zalewamy olejem w taki sposób, żeby je przykryć (najlepiej do tego nadaje się olej sojowy, słonecznikowy lub oliwa z oliwek). Zakręcamy i odstawiamy na dwa, trzy tygodnie w słoneczne miejsce np. parapet okna. Każdego dnia wstrząsamy aby wymieszać.
Po tym czasie filtrujemy i przelewamy, tym razem do naczynka z ciemnego szkła, dodajemy kilka kropelek witaminy E (doskonały konserwant składników olejowych) i trzymamy w lodówce.
Powstały macerat łączy w sobie właściwości oleju bazowego oraz cenne właściwości rozpuszczalnych w tłuszczach biologicznie aktywnych substancji z danego surowca roślinnego.
wtorek, 11 marca 2014
Płyn do usuwania skórek
Potrzebne nam będą produkty: kwas hilauronowy 1%, kwas L-mlekowy 80% oraz akcesoria takie jak pędzelek, małe naczynko, drewniana szpatułka do odsuwania skórek no i oczywiście coś do dezynfekcji.
Jedną kroplę kwasu hialuronowego mieszam z trzema kropelkami kwasu mlekowego i pędzelkiem nakładam. Po dwóch minutach odsuwam patyczkiem skórki i dokładnie myję ręce i to wszystko. Ja mieszam preparaty w łyżeczce miarowej (tak mi wygodnie). Na początku dawałam dwie kropelki kwasu mlekowego, ale dla mnie, a właściwie dla moich skórek było to za delikatne. Trzeba zachować ostrożność kwas mlekowy nie może dostać się do oczu lub na skaleczenia (szczypie).
Jedną kroplę kwasu hialuronowego mieszam z trzema kropelkami kwasu mlekowego i pędzelkiem nakładam. Po dwóch minutach odsuwam patyczkiem skórki i dokładnie myję ręce i to wszystko. Ja mieszam preparaty w łyżeczce miarowej (tak mi wygodnie). Na początku dawałam dwie kropelki kwasu mlekowego, ale dla mnie, a właściwie dla moich skórek było to za delikatne. Trzeba zachować ostrożność kwas mlekowy nie może dostać się do oczu lub na skaleczenia (szczypie).
niedziela, 23 lutego 2014
Tonik z kwasem migdałowym
Potrzebne nam będą następujące półprodukty kwas migdałowy, ekologiczna woda pomarańczowa, kwas hialuronowy 1% oraz łyżka miarowa, zlewka z podziałką, pojemnik na gotowy tonik oraz jakiś preparat do dezynfekcji.
Żeby uzyskać 10% tonik z kwasem migdałowym odmierzamy:
2 ml kwasu migdałowego,
4 ml kwasu hialuronowego,
14 ml wody pomarańczowej
to wszystko wsypujemy i wlewamy do buteleczki na tonik, mieszamy i gotowe.
Dlaczego woda pomarańczowa, a nie np. jakiś hydrolat lub woda destylowana. Z bardzo prostego powodu, otóż z uwagi na to, że jest stabilna w niskim pH więc świetnie się nadaje do toników z kwasami. Takim tonikiem przemywam twarz dwa, trzy razy w tygodniu wieczorem. Pięknie oczyszcza cerę, nawilża, zwęża pory, rozjaśnia i poprawia koloryt skóry, a co ważne nie uwrażliwia na promienie słoneczne możemy go stosować przez cały rok.
Żeby uzyskać 10% tonik z kwasem migdałowym odmierzamy:
2 ml kwasu migdałowego,
4 ml kwasu hialuronowego,
14 ml wody pomarańczowej
to wszystko wsypujemy i wlewamy do buteleczki na tonik, mieszamy i gotowe.
Dlaczego woda pomarańczowa, a nie np. jakiś hydrolat lub woda destylowana. Z bardzo prostego powodu, otóż z uwagi na to, że jest stabilna w niskim pH więc świetnie się nadaje do toników z kwasami. Takim tonikiem przemywam twarz dwa, trzy razy w tygodniu wieczorem. Pięknie oczyszcza cerę, nawilża, zwęża pory, rozjaśnia i poprawia koloryt skóry, a co ważne nie uwrażliwia na promienie słoneczne możemy go stosować przez cały rok.
sobota, 22 lutego 2014
Złuszczający krem do stóp i nie tylko
Dzisiaj chciałam się z Wami podzielić przepisem na najprostszy do zrobienia złuszczający krem z mocznikiem o niesamowitym działaniu. Potrzebna będzie baza kremowa (lub inny naturalny krem o krótkim składzie) mocznik, łyżeczka miarowa i pojemniczek na krem.
Ja robię pół na pół, czyli na dwie łyżeczki bazy dodaję dwie łyżeczki mocznika i mieszam. Zamykam pojemniczek i odstawiam na kilka godzin (mocznik pięknie się rozpuści w bazie kremowej), po tym czasie mieszam dokładnie jeszcze raz i gotowe. Prawda, że nic prostszego :)
Robię małe porcyjki, bo mocznik jest kapryśny nie lubi światła i wilgoci, ale ze względu na łatwość przygotowania to nie jest problem. Smaruję tym kremem stopy (cudownie gładkie i miękka delikatna skórka jak u dziecka) łokcie i skórę nóg po depilacji (zapobiega wrastaniu włosków i w moim przypadku zlikwidował takie nieładne czerwone kropki, które występowały po depilacji właśnie). Jeżeli ktoś ma tzw.'gęsią skórkę' na udach lub przedramionach, to ten krem też sobie z tym poradzi.
O działaniu mocznika jako takiego jest w etykiecie półprodukty kosmetyczne - skarbiec aurarii, post pt. mocznik.
Jeszcze tylko chciałam dodać, że przy kręceniu swoich kosmetyków musimy pamiętać o dezynfekcji wszystkich miarek, pojemniczków i czego tam używamy oraz o czystości miejsca i swoich łapek. Powodzenia i przyjemności w 'produkcji', no i w używaniu oczywiście.
Ja robię pół na pół, czyli na dwie łyżeczki bazy dodaję dwie łyżeczki mocznika i mieszam. Zamykam pojemniczek i odstawiam na kilka godzin (mocznik pięknie się rozpuści w bazie kremowej), po tym czasie mieszam dokładnie jeszcze raz i gotowe. Prawda, że nic prostszego :)
Robię małe porcyjki, bo mocznik jest kapryśny nie lubi światła i wilgoci, ale ze względu na łatwość przygotowania to nie jest problem. Smaruję tym kremem stopy (cudownie gładkie i miękka delikatna skórka jak u dziecka) łokcie i skórę nóg po depilacji (zapobiega wrastaniu włosków i w moim przypadku zlikwidował takie nieładne czerwone kropki, które występowały po depilacji właśnie). Jeżeli ktoś ma tzw.'gęsią skórkę' na udach lub przedramionach, to ten krem też sobie z tym poradzi.
O działaniu mocznika jako takiego jest w etykiecie półprodukty kosmetyczne - skarbiec aurarii, post pt. mocznik.
Jeszcze tylko chciałam dodać, że przy kręceniu swoich kosmetyków musimy pamiętać o dezynfekcji wszystkich miarek, pojemniczków i czego tam używamy oraz o czystości miejsca i swoich łapek. Powodzenia i przyjemności w 'produkcji', no i w używaniu oczywiście.
poniedziałek, 10 lutego 2014
Nawilżający krem dla Ani
Ania to młoda mama, która może się pochwalić wręcz idealną cerą. Ładny wyrównany koloryt, żadnych plam, zaskórników, czy widocznych porów. Jedyny problem, który teraz jej dotyczy, to wołanie skóry o solidne nawilżenie. Przepis jeszcze cieplutki, bo kremik robiłam wczoraj.
Składniki:
- 7 ml bazy kremowej,
- 1 ml kolagenu z elastyną,
- 0,5 ml mocznika,
- 1 ml oleju śliwkowego,
- 5 kropelek oleju z awokado,
- 6 kropelek witaminy E,
- 6 kropelek pantenolu,
- 6 kropelek sorbitolu,
- 5 kropelek mieszanki kwasów hialuronowych.
Półprodukty dodawałam w takiej kolejności jak są wymienione, dodawałam produkt mieszałam, dodawałam następny i tak do końca. Wyszedł biały puszysty krem o marcepanowo - migdałowym zapachu. Taka nawilżająca bomba.
Składniki:
- 7 ml bazy kremowej,
- 1 ml kolagenu z elastyną,
- 0,5 ml mocznika,
- 1 ml oleju śliwkowego,
- 5 kropelek oleju z awokado,
- 6 kropelek witaminy E,
- 6 kropelek pantenolu,
- 6 kropelek sorbitolu,
- 5 kropelek mieszanki kwasów hialuronowych.
Półprodukty dodawałam w takiej kolejności jak są wymienione, dodawałam produkt mieszałam, dodawałam następny i tak do końca. Wyszedł biały puszysty krem o marcepanowo - migdałowym zapachu. Taka nawilżająca bomba.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)


































