'Przeciwbakteryjny dezodorant w płynie roll-on, o wielu korzystnych właściwościach. Polecany dla skóry wrażliwej. Skomponowany na bazie certyfikowanego organicznego miodu manuka z dodatkiem aloesu, oleju słonecznikowego, islandzkiego i irlandzkiego mchu, oraz witaminy E, posiada właściwości bakteriobójcze, nie podrażnia skóry. Ten naturalny dezodorant zapewnia całodniową ochronę i świeżość, wspomaga proces regeneracji, oraz wygładza skórę. Idealny do codziennego użytku.'
W posiadanie tego produktu weszłam całkiem przypadkiem. Przy okazji większych zakupów produktów tej firmy, dostałam gratis, pełnowymiarowy dezodorant organiczny miód manuka. Prawdę mówiąc nigdy bym go sama nie kupiła i nie chodzi tu o sam dezodorant jako taki, tylko o zapach. Wolę dezodoranty o lżejszych i świeżych zapachach. No ale, darowanemu koniowi i takie tam, rozpoczęłam stosowanie.
Zapach intensywny na początku, ale dość szybko się ulatnia i jest tak delikatny, że prawie nie wyczuwalny, czyli najgorsze obawy odeszły. Dezodorant dzięki lekkiej konsystencji i świetnej kulce doskonale się rozprowadza, szybko się wchłania i nie brudzi ubrań. Niweluje przykry zapach i zmniejsza pocenie. Wilgotność odczuwałam tylko przy większym wysiłku fizycznym (np. bieganie). Zauważyłam także, że świetnie pielęgnuje skórę, która jest dobrze nawilżona, wygląda ładnie i zdrowo. Niweluje wszelkie podrażnienia.
Świetny produkt, teraz planuję zakup, może o zapachu lawendy ...
Witam, kosmetyki naturalne są w moim życiu odkąd pamiętam. Raz w mniejszym stopniu, raz w większym, ale cały czas w nim uczestniczą. Przez te wszystkie lata zebrałam sporo doświadczeń (i tych dobrych, i tych złych), trochę przepisów, parę zwątpień i rozczarowań, kilka sukcesów. Myślę, że nadszedł czas, żeby się tym wszystkim podzielić. Zapraszam do czytania.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Moje opinie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Moje opinie. Pokaż wszystkie posty
piątek, 20 stycznia 2017
poniedziałek, 12 grudnia 2016
Healing Oil Spray Naturalny olejek w sprayu Macadamia
Olejek ten kupiłam, bo skusiły mnie opinie, oraz opis producenta 'Macadamia Healing Oil Spray to lekka wersja Healing Oil Treatment przeznaczona do wszystkich rodzajów włosów, a w szczególności do włosów cienkich. Delikatna mgiełka zostaje natychmiast absorbowana przez włosy zapewniając optymalne nawilżenie, długotrwały, perfekcyjny połysk, ochronę i łatwość ułożenia. Nie obciąża włosów, tym samy nie przetłuszczając ich. Zapewnia naturalna ochronę przed promieniami UV'.
Pompka doskonale rozpyla, cudowny zapach i piękny połysk i właściwie to tyle, ale zacznę od początku. Stosowałam wg wskazań producenta, na wilgotne włosy, ale niestety, u mnie ten sposób aplikacji nie zadziałał tak jak chciałam. Włosy były lśniące i pachnące, ale obciążone i klapnięte. Próbowałam mniejsze ilości, nie na całość, tylko na końcówki. Nic z tego, efekt był taki, jakbym przesadziła z kosmetykami do stylizacji.
Trochę mnie to zniechęciło, ale nic zaczęłam stosować na suche włosy, od połowy ucha w dół. Efekt lepszy, był połysk, zapach, zdrowo wyglądające włosy. Niestety po nocy następnego dnia końcówki były suche i się puszyły, więc psiknęłam drugi raz. Końcówki nawet to polubiły, ale włosy u nasady już nie. Dopiero po miesiącu męczenia się z tym produktem wpadłam na pomysł, psikam na suche końcówki włosów, biorę szczotkę i metodą naszych babć 200 pociągnięć po całości. Następnie robię tzw. 'kucyk samuraja' i idę spać. Rano włosy wygładzone, lśniące, nie obciążone. Po dwóch, trzech dniach, powtórka i taki sposób aplikacji na moich włosach jakoś działa.
Muszę powiedzieć, że nie pamiętam żebym tak się umęczyła z jakimś kosmetykiem i żeby jego aplikacja zabierała tyle czasu.
Podsumowując fajnie się rozpyla, pięknie pachnie, dobrze nabłyszcza i jest wydajny (używam od pół roku i nie zużyłam nawet połowy). Wyraźnej poprawy stanu włosów nie zauważyłam. Troszkę za mało jak na produkt o takiej cenie. Jeżeli kiedyś trafię na niego w solidnej promocji, to może się skuszę, za regularną cenę zdecydowanie nie.
Trochę mnie to zniechęciło, ale nic zaczęłam stosować na suche włosy, od połowy ucha w dół. Efekt lepszy, był połysk, zapach, zdrowo wyglądające włosy. Niestety po nocy następnego dnia końcówki były suche i się puszyły, więc psiknęłam drugi raz. Końcówki nawet to polubiły, ale włosy u nasady już nie. Dopiero po miesiącu męczenia się z tym produktem wpadłam na pomysł, psikam na suche końcówki włosów, biorę szczotkę i metodą naszych babć 200 pociągnięć po całości. Następnie robię tzw. 'kucyk samuraja' i idę spać. Rano włosy wygładzone, lśniące, nie obciążone. Po dwóch, trzech dniach, powtórka i taki sposób aplikacji na moich włosach jakoś działa.
Muszę powiedzieć, że nie pamiętam żebym tak się umęczyła z jakimś kosmetykiem i żeby jego aplikacja zabierała tyle czasu.
Podsumowując fajnie się rozpyla, pięknie pachnie, dobrze nabłyszcza i jest wydajny (używam od pół roku i nie zużyłam nawet połowy). Wyraźnej poprawy stanu włosów nie zauważyłam. Troszkę za mało jak na produkt o takiej cenie. Jeżeli kiedyś trafię na niego w solidnej promocji, to może się skuszę, za regularną cenę zdecydowanie nie.
piątek, 25 listopada 2016
Lniana maska do włosów Sylveco
Dość długo byłam cichutko, ale teraz mam troszkę sprawdzonych nowych kosmetyków, więc będzie o czym pisać. Na początek maska lniana do włosów Sylveco. W składzie tego produktu znajdziemy ekstrakt z nasion lnu, olej kokosowy, olej z pestek winogron, glicerynę, witaminę E, cukier, kwas mlekowy i wiele innych, które moje włosy lubią.
Producent proponuje stosowanie jej na dwa sposoby, jako kompres przed myciem i/lub jako maskę po. Ja używałam jak klasycznej maseczki po myciu włosów.
W sklepie zielarskim zapłaciłam 23 zł. za 150 ml.
Po otwarciu słoiczka troszkę sie zdziwiłam, konsystencja taka żelowa, szklista i dość rzadka, co widać na zdjęciu. Po przechyleniu słoiczka przelewa się. Bałam się, że będzie spływała z włosów, ale nic podobnego się nie stało. Zapach bardzo delikatny, taki ziołowy, dość szybko się ulatnia. Czułam go tylko podczas aplikacji. No i właśnie ta aplikacja, ja jestem przyzwyczajona do bardziej kremowych masek i lubię je widzieć na włosach, a tutaj nakładałam, nakładałam, a ta maseczka gdzies ginęła. Nie widziałam jej (może mój kolor włosów to powodował) nic więc dziwnego, że bardzo szybko zobaczyłam dno słoiczka. Trudno, gapowe się płaci, bo po nałożeniu mniejszej ilość efekt był taki sam. Teraz właśnie będzie o efekcie. Maseczka fajnie nawilża włosy, są lejące, jedwabiste, dobrze się rozczesują i dobrze układają. Mam nawet wrażenie, że lekko utrwala fryzurę. Bardzo fajna maseczka, teraz już przy drugim opakowaniu, nakładam rozsądniej, więc mam nadzieję, że troszkę będzie wydajniejsza. Pozdrawiam :)
Po otwarciu słoiczka troszkę sie zdziwiłam, konsystencja taka żelowa, szklista i dość rzadka, co widać na zdjęciu. Po przechyleniu słoiczka przelewa się. Bałam się, że będzie spływała z włosów, ale nic podobnego się nie stało. Zapach bardzo delikatny, taki ziołowy, dość szybko się ulatnia. Czułam go tylko podczas aplikacji. No i właśnie ta aplikacja, ja jestem przyzwyczajona do bardziej kremowych masek i lubię je widzieć na włosach, a tutaj nakładałam, nakładałam, a ta maseczka gdzies ginęła. Nie widziałam jej (może mój kolor włosów to powodował) nic więc dziwnego, że bardzo szybko zobaczyłam dno słoiczka. Trudno, gapowe się płaci, bo po nałożeniu mniejszej ilość efekt był taki sam. Teraz właśnie będzie o efekcie. Maseczka fajnie nawilża włosy, są lejące, jedwabiste, dobrze się rozczesują i dobrze układają. Mam nawet wrażenie, że lekko utrwala fryzurę. Bardzo fajna maseczka, teraz już przy drugim opakowaniu, nakładam rozsądniej, więc mam nadzieję, że troszkę będzie wydajniejsza. Pozdrawiam :)
poniedziałek, 15 lutego 2016
Odmładzający, nawilżający i lekko napinający skórę twarzy żel ze śluzem ślimaka Dr.Organic
O działaniu śluzu ślimaka czytałam cuda, ale jakość odstraszało mnie pozyskiwanie tego składnika, więc jak tylko przeczytałam "Dr Organic Żel ze śluzu ślimaka jest pobierany od ślimaków hodowanych w humanitarnych, certyfikowanych, organicznych warunkach. Ślimaki nie są ograniczone ruchowo a wydzielina jest pobierana ze szklanych powierzchni, po których się poruszają. " od razu się skusiłam. Była to jedna z pierwszych ofert kosmetyku z tym składnikiem.
Żel ma konsystencję galaretki i lekko cytrynowy zapach. Nakładam niewielką ilość, na twarz, szyję i dekolt. Dobrze się rozprowadza, pięknie wchłania, przy cerach tłustych lub mieszanych pewnie wystarczy sam, przy mojej teraz wymęczonej pielęgnacją zimową, nakładam jeszcze jakiś delikatny krem lub kropelkę oleju np. arganowego. Latem na upały będzie doskonałym kosmetykiem do stosowania solo, nawet u mnie.
Kupiłam go z myślą o zimie, jako kosmetyk pomagający usunąć skutki retinolu, rolki czy kwasów. No i nie zawiodłam się. Kosmetyk cudownie nawilża, koi, zaczerwienienie po rolce znika po 15 min. a nie po 2 godz. jak wcześniej. Pierwszy raz nie wiem co to suche skórki po retinolu i mogę śmiało używać minerałów. Pięknie wyrównuje koloryt (to po dłuższym używaniu) zmarszczki są mniej widoczne. Stosuję go również na jakieś otarcia, czy skaleczenia na dłoniach lub ciele i tutaj również mnie nie zawodzi i spisuje się wspaniale. Sprawdza się również jako doskonały nawilżacz do włosów, moje są jak po dobrym laminowaniu. Dłonie i paznokcie też sobie jego działanie chwalą.
Bałam się troszeczkę tego napinania skóry, bo odczuwam to jako dyskomfort, ale zupełnie niepotrzebnie, wręcz po nałożeniu tego żelu, czuję że skóra jest ukojona i zrelaksowana, a co ważne, na taką wygląda.
Wspaniały kosmetyk, na pewniaka będzie w mojej stałej pielęgnacji. Teraz myślę też o innych wersjach, jeszcze nie wiem na co się skusić dodatkowo. Polecam, polecam, polecam :)
Bałam się troszeczkę tego napinania skóry, bo odczuwam to jako dyskomfort, ale zupełnie niepotrzebnie, wręcz po nałożeniu tego żelu, czuję że skóra jest ukojona i zrelaksowana, a co ważne, na taką wygląda.
Wspaniały kosmetyk, na pewniaka będzie w mojej stałej pielęgnacji. Teraz myślę też o innych wersjach, jeszcze nie wiem na co się skusić dodatkowo. Polecam, polecam, polecam :)
wtorek, 2 lutego 2016
Alterra Intensywne Serum z Bio-Granatem
Alterra to firma łatwo dostępna i tania. Kilka ich produktów lubię i zawsze mam pod ręką, kilka spróbowałam i nie bardzo mi pasowały. To serum kupiłam po pozytywnych opiniach internautek i nie żałuję. Ładne opakowanie z praktyczną pompką dobrze odmierzającą dawkę produktu. Skład fajny niezbyt długi. Zapach delikatny, konsystencja żelowo-mleczna. Na opakowaniu jest napisane, że jest to kosmetyk do skóry suchej i bardzo suchej, ale dzięki swojej lekkiej konsystencji nadaje się właściwie dla każdego rodzaju skóry. Wchłania się szybko, fajnie nawilża i koi skórę. Stosowany sam i w większej ilości daje uczucie lepkości, lepiej mniejszą dawkę (jedna porcja pompki jest w sam raz) i na to coś jeszcze, lub tak jak ja wymieszany z kropelką oleju i dopiero aplikacja. Doskonale nadaje się pod podkład, makijaż trzyma się na nim świetnie.
Kosmetyk nie powala na kolana i cudów nie oczekujmy, ale za tę cenę (ja zapłaciłam coś około 11 złotych za 30 ml) ma dobre działanie i zdecydowanie zasługuje na miejsce na naszej pólce. Polecam :)
czwartek, 21 stycznia 2016
Rewitalizujący Krem na Dzień Ava Eco Linea
Zachęcona kilkoma kosmetykami tej firmy używanymi wcześniej, skusiłam się na certyfikowany kosmetyk naturalny Rewitalizujący Krem na Dzień Biologiczna Odnowa Skóry. Skład długi, ale fajny. Jest tam m.in. ekstrakt z prawoślazu, zielonej herbaty, imbiru i rumianku, emolienty z oliwy z oliwek i pestek granatu, witamina E.
Po otworzeniu słoiczka uderzył mnie (dosłownie) nieprzyjemny zapach, nic to myślę, wywietrzeje. Zapachy w naturalnych preparatach pielęgnacyjnych są dość nietrwałe. Zajęłam się aplikacją i tutaj następne niemiłe zaskoczenie, krem bardzo 'tępo' się rozprowadzał, a po wchłonięciu skóra odczuwała dyskomfort i domagała się czegoś jeszcze. Postanowiłam go troszeczkę podrasować, dodałam olej arganowy, kwas hialuronowy, kolagen i elastynę. Wszystko ładnie się połączyło, a skóra była zadowolona. Został jeden problem, ten aromat. Nie jestem przewrażliwiona na zapachy, lubię te wschodnie, apteczne, ziołowe czy trawiaste, owocowe, kwiatowe, różne, różniste, tylko nie ten. Czas go nie pokonał, twardy był i trzymał się cały czas z tą samą intensywnością. Próbowałam smarować nim inne części ciała (te najbardziej oddalone od nosa) nic to nie dało, ten zapach czułam cały czas. Poddałam się i chociaż tego nie lubię, musiał wylądować w koszu. Nie zużyłam nawet połowy słoiczka, trudno, to krem nie dla mnie, nigdy więcej.
wtorek, 28 kwietnia 2015
Sylveco odżywcza pomadka z peelingiem
Do masażu i peelingu ust używałam delikatnej szczoteczki do zębów. Nakładałam kropelkę jakiegoś dobrego oleju i masowałam, ale mycie tej szczoteczki, przechowywanie, zabierało dużo czasu i tak, ze zwykłego lenistwa postanowiłam skorzystać z gotowego produktu.
Wybór padł na odżywczą pomadkę z peelingiem firmy Sylveco.
W składzie tego produktu jest olej sojowy, z wiesiołka, z gorzkich migdałów, masło kakaowe i shea, betulina, lanolina, wosk pszczeli i carnauba oraz cukier trzcinowy, który robi za drobinki ścierające.
Pomadka ma fajny beżowy kolor (masło kakaowe) i delikatny zapach (woski i masełko). Po posmarowaniu ust, czuję jeszcze przez jakiś czas drobinki, więc pocieram wargą o wargę robiąc delikatny masaż i gimnastykę, aż do rozpuszczenia cukru. Zauważyłam, że oprócz regeneracji, odżywiania i wygładzenia naskórka, poprawił się koloryt. Usta są wypukłe i wyglądają młodo. Bardzo fajny produkt, a do szczoteczki to już nie wrócę :)
środa, 15 kwietnia 2015
Organiczny Krem na Dzień Olejek Różany dr. organic
Dzisiaj parę słów o kremie na dzień z serii różanej. W swoim składzie ma oczywiście olejek różany, wodę różaną , a także aloes, hydrofiltrat z bobrku trólistkowego, oleje arganowy, z otrąb ryżowych, z ogórecznika lekarskiego, masło shes, witaminę E, wyciąg z alg morskich, mchu irlandzkiego, kwiatu lipy, rumianku, passiflory, nagietka lekarskiego, geranium i olejku eterycznego z goździków.
Krem ma piękną białą lekko szklistą barwę. Zapach na początku użytkowania był dość intensywny różano-geraniowy, ale dość szybko sie ulatniał. Po dwóch, trzech tygodniach był już zdecydowanie delikatniejszy, a teraz tylko lekko wyczuwalny. Nie wiem czy to mój nos się przyzwyczaił, czy po tylu odkręceniach słoiczka, po prostu się ulotnił.
Mimo bogatego składu (te olejki i masełko) jest lekki, delikatny, błyskawicznie się wchłania do matu i doskonale nadaje się pod makijaż. Jego odżywcze działanie powodowało, że moja dojrzała skóra już nie wołała o nic więcej. Czasami ze względu na pogodę dodawałam do porcji kremiku kropelkę oleju różanego, mieszałam i nakładałam na twarz. Polubiłam ten kremik, a dla młodszej skóry będzie świetny, nie tylko dobry :)
wtorek, 17 marca 2015
Organiczna Formuła Anti-Aging z Komórkami Macierzystymi Marokański Olej Arganowy
Do zakupu tego kosmetyku zachęciła mnie obecność w składzie, mojego ulubionego półproduktu, komórek macierzystych. Oprócz tego, serum zawiera m.in. olej arganowy, wyciąg z arganu, z owocu głożyny pospolitej, z liści oliwy, z owocu kigelii, z pomarańczy, sok z aloesu, olej goździkowy, z geranium, ze skórki cytryny, paczuli oraz olejek z liści cynamonu.
Serum ma za zadanie hamować proces starzenia się skóry, oraz wspomagać naturalną regenerację komórek.
Produkt ma konsystencję żelowego mleczka, pachnie delikatnie mieszanką geranium, cytryny, cynamonu i paczuli, zamknięty jest w szklanej buteleczce z bardzo wygodnym aplikatorem.
Serum doskonale się wchłania, dobrze nawilża, łagodzi wszelkie podrażnienia np. po retinolu, rolce, czy kwasach. Ja stosuję go na noc i czuję nawilżenie i takie ukojenie skóry, ale dla mojej dojrzałej cery jest to za mało, solo nie daje rady, dopiero jak nałożę na niego dwie trzy krople oleju arganowego lub przeciwzmarszczkowego khadi jest pełen komfort. Nie zauważyłam drastycznego zmniejszenia ilości zmarszczek ;), ale skóra po nim jest fajna, rozświetlona i odżywiona, taka zdrowa.
Jest bardzo wydajny, po dwóch miesiącach używania mam jeszcze pół buteleczki. Dobry produkt i bardzo możliwe, że jeszcze do niego wrócę, ale na dzień dzisiejszy mam już ochotę na wypróbowanie innego specyfiku tej firmy :)
sobota, 28 lutego 2015
Organiczna Odżywka Miód Manuka dr.organic
Odżywka stworzona na bazie miodu manuka z dodatkiem masła shea, aloesu, pantenolu, oleju słonecznikowego i witaminy E.
Bardzo dobrze nawilża, odżywia, odbija od nasady, dyscyplinuje włosy pomagając w utrzymaniu fajnej fryzurki oraz wygładza włosy. Po jej zastosowaniu włosy są mięciutkie i takie śliskie. Dobrze nabłyszcza, no i ten miodowy zapach, który w te szare zimowe dni przenosił mnie do mojej ukochanej pory roku - lata.
Producent podaje, że jest to odżywka do każdego rodzaju włosów, no nie wiem, jeżeli moje włosy cienkie, delikatne i suche doskonale po niej wyglądają, to przy grubych i ciężkich bałabym się obciążenia.
To już czwarta moja odżywka dr.organic i wszystkie mi się podobały, ale ta oraz z mleczkiem pszczelim, to moje ulubione.
Producent podaje, że jest to odżywka do każdego rodzaju włosów, no nie wiem, jeżeli moje włosy cienkie, delikatne i suche doskonale po niej wyglądają, to przy grubych i ciężkich bałabym się obciążenia.
To już czwarta moja odżywka dr.organic i wszystkie mi się podobały, ale ta oraz z mleczkiem pszczelim, to moje ulubione.
środa, 18 lutego 2015
Sante Family Krem do rąk Goji & Oliwka
Krem ma w swoim składzie m.in. ekstrakt z jagód goji, organiczne masło Shea, olejek z kamelii. Ja kupiłam ten produkt z powodu jagód goji, no bo wiadomo zawierają one witaminy takie jak A, B1, B2, B6, C i E, składniki mineralne takie jak wapń, potas, żelazo, cynk, selen oraz ryboflawinę, beta-karoten, zeaksantynę.
Krem idealnie i bardzo szybko się wchłania, dzięki czemu jest świetnym kremem do pracy i do używania poza domem, nie pozostawia tłustych śladów na klawiaturach czy dokumentach. Doskonale nawilża i poprawia wygląd skóry. Bardzo dobry krem, ale ręce to 'metryka' kobiety i ja nie zauważyłam jakiejś satysfakcjonującej mnie zmiany wyglądu moich rąk, bardzo możliwe, że to moja wina. Wiadomo w pracach domowych różnego rodzaju są potrzebne rękawiczki ochronne. Posiadam takowe, a jakże, ale jeszcze trzeba je używać. Niestety nie mam tego w zwyczaju. Najczęściej przypominam sobie o nich, jak już coś robię, no ale to jest musztarda po obiedzie. Chyba będę musiała przerwać pracę, umyć ręce nakremować i nałożyć rękawiczki, może jak kilka razy wydłużę sobie te prace, to zdenerwuję się na tyle, że zapamiętam w końcu o ich używaniu.
Mam skórę cienką i delikatną i potrzebuję czegoś co ją pogrubi i sprawi, że będzie bardziej zwarta. Już wiem, że na przyszły sezon jesienno-zimowy kupię o jeden słoik kremu z retinolem więcej i będę stosowała na skórę dłoni. Teraz może pomyślę o zrobieniu solidnego kremu własnego pomysłu. Kupię półprodukty i zastanowię się nad recepturą, albo 'podrasuję' jakiegoś gotowca. Jeszcze to przemyślę :)
sobota, 7 lutego 2015
Organiczny roller ratunek dla oczu minerały Morza Martwego dr.organic
Dzisiaj o kosmetyku w którym zakochałam się od pierwszego użycia, chodzi o Organiczny roller ratunek dla oczu minerały Morza Martwego dr.organic. Produkt zawiera w swoim składzie m.in. sól z minerałami z Morza Martwego takimi jak bor, wapń, jod, brom, potas, chlor, bitumin, oraz sok z aloesu, drożdże piwowarskie, wyciąg z korzenia różeńca górskiego, betainę, wyciąg z morszczyna pęcherzykowatego, wyciąg z wodorostów, olejek z liści drzewa pomarańczowego, olejek z owocu pomarańczy, olejek ze skórki mandarynki, olejek z igieł sosnowych, olejek tymiankowy, olejek z mięty i z dzikiej mięty, witaminy C i E.
Kosmetyk jest umieszczony w takiej tubce zakończonej metalową kuleczką, za pomocą której rozprowadzamy produkt pod okiem delikatnie masując te miejsca. Konsystencja jest żelowa, przezroczysta, ale dość treściwa, wchłania się do matu.
Produkt ma za zadanie zmniejszyć zmarszczki, cienie i opuchliznę wokół oczu oraz przeciwdziałać obwisaniu skóry.
Ja nie mam większego problemu z opuchnięciami (zdarzają się bardzo rzadko), ale mam podkówki, no i zmarszczki. Nie spodziewałam się cudu po tym kosmetyku, bardziej byłam zainteresowana tym opakowaniem, ale jakże niesamowicie pozytywnie zaskoczył mnie ten produkt. On naprawdę działa i to już po pierwszym zastosowaniu. Cudownie chłodzi i nawilża skórę, wyrównuje pięknie koloryt (u mnie pod koniec zimy występują lekkie zasinienia), niweluje podkówki, zmarszczki są mniej widoczne i to dzieje się po kilku minutach od zastosowania. No rewelacja, dawno nie miałam gotowego kosmetyku, który bym zastosowała, a jego działanie widziałabym od razu. Przestałam używać korektor, po prostu jest teraz zbędny. Nazwa doskonale oddaje działanie tego kosmetyku.
Dla mnie to hit!!!
Ja nie mam większego problemu z opuchnięciami (zdarzają się bardzo rzadko), ale mam podkówki, no i zmarszczki. Nie spodziewałam się cudu po tym kosmetyku, bardziej byłam zainteresowana tym opakowaniem, ale jakże niesamowicie pozytywnie zaskoczył mnie ten produkt. On naprawdę działa i to już po pierwszym zastosowaniu. Cudownie chłodzi i nawilża skórę, wyrównuje pięknie koloryt (u mnie pod koniec zimy występują lekkie zasinienia), niweluje podkówki, zmarszczki są mniej widoczne i to dzieje się po kilku minutach od zastosowania. No rewelacja, dawno nie miałam gotowego kosmetyku, który bym zastosowała, a jego działanie widziałabym od razu. Przestałam używać korektor, po prostu jest teraz zbędny. Nazwa doskonale oddaje działanie tego kosmetyku.
Dla mnie to hit!!!
czwartek, 29 stycznia 2015
Organiczne serum pod oczy olejek różany dr.organic
Przy okazji zakupu balsamu do ciała z serii różanej dodałam mu do towarzystwa serum pod oczy z tej serii. Skład oczywiście piękny m.in. olejek różany, z nasion bawełny, woda różana, sok z aloesu, gryka, nagietek, rumianek, kwiat lipy, passiflorę, witaminy takie jak B5 i F, olejki eteryczne z kwiatu geranium i kwiatu goździka.
Po nałożeniu serum na powieki przez jakieś pięć minut odczuwam wilgotny chłód, który bardzo mi się podoba, bo świadczy o dużym nawilżaniu skóry. Delikatny zapach różano-geraniowy ulatnia się mniej więcej w tym samym czasie. Rano skóra jest świetnie nawilżona, wygląda zdrowo, koloryt wyrównany, niweluje opuchnięcia i zmęczenie powiek. Zmarszczki nie zniknęły, ale zdecydowanie są mniej widoczne i takie krótsze, płytsze po prostu. Zapewnia komfort aż do rana, co przy dojrzałej skórze wcale nie jest takie oczywiste. Bardzo często przy kremach pod oczy nawet dobrych, po wchłonięciu czułam, że czegoś skórze jeszcze brakuje i musiałam dołożyć kropelkę jakiegoś oleju, dopiero wtedy wszystko grało. To serum daje radę solo. Świetnie się wchłania i przy niesprzyjającej pogodzie mogłam stosować także na dzień. Minerały doskonale się na nim trzymają.
Byłam zadowolona z kilku kremów czy serum pod oczy, ale jakoś nie tęskniłam za żadnym kosmetykiem na tyle, żeby powtórzyć zakup. Ten preparat na pewniaka zostanie ze mną na dłużej.
czwartek, 22 stycznia 2015
Krem pod prysznic pomarańcza i wanilia bio Alterra
Po dłuższej nieobecności (nie miałam na to wpływu niestety) pojawiam się z nową opinią. Przez parę dni sama nie mogłam robić zakupów, poprosiłam 'zaprzyjaźnioną duszę' o coś pod prysznic. Żeby nie robić kłopotu podałam tylko firmę i sklep łatwo dostępny (Alterra w Rossmannie) i tak weszłam w posiadanie tego kremu pod prysznic.
Tutaj skład: Aqua, Coco-Glucoside, alcohol, glycerin, Glycine Soja Oil (kontrolowane biologicznie uprawy), Xanthan Gum, Disodium Cocoyl Glutamate, Parfum (z naturalnych olejków), Glyceryl Oleate, Citric Acid, Limonene (kontrolowane biologicznie uprawy), Sodium PCA.
Zaraz po otwarciu uderzył mnie zapach pomarańczowego serniczka, nie spodobał mi się, ale na szczęście szybko się ulatnia i czuję go tylko podczas nakładania na ciało.
Konsystencja zaskoczyła mnie, to taki żelowy kremik, który świetnie się rozprowadza, dobrze oczyszcza skórę i włosy nie wysuszając ani nie pozbawiając warstwy ochronnej. Doskonale nawilża i lekko natłuszcza (zapewne to zasługa oleju sojowego i gliceryny), co przy mojej suchej skórze i włosach jest bezcenne, no i nie muszę już niczym się smarować, co przy porannym pośpiechu jest wskazane. Zbierając to wszystko razem, jest to kosmetyk tani (mnie kosztował około 5 zł. w promocji), łatwo dostępny, uniwersalny (bo świetnie nadaje się i do skóry i do włosów), delikatnie myje nie robiąc nam szkody, nawilża, zmiękcza skórę i zostawia warstewkę ochronną lekko ją natłuszczając. Bardzo mi odpowiada, nawet ten zapach mu wybaczyłam. Polecam :)
czwartek, 18 grudnia 2014
Organiczna odżywka do włosów oliwa z oliwek - Dr Organic
To już któraś odżywka tej firmy, którą używam. Zawiera w swoim składzie m.in. organiczną oliwę z oliwek virgin, liście oliwne, aloes, masło shea, hydrolizat protein mleka, pantenol, cytrynę, liście winorośli, tymianek, koper, czarną porzeczkę, oraz witaminy C i E.
Odżywka poprawia stan włosów silnie je nawilżając i regenerując. Wnika głęboko w głąb włosa i doskonale je odżywia. Ja nakładam odrobinkę na wilgotne końcówki i nie spłukuję, włosy są grubsze, mięsiste, pięknie się błyszczą, doskonale układają i mimo że odżywka nie spłukana, są sypkie (nie skleja) i lśniące. Chyba jedna z silniej działających odżywek tej firmy. Do włosów cienkich, delikatnych i z tendencją do przesuszenia nadaje się idealnie, do grubych i przetłuszczających się może być zbyć treściwa i je obciążać. Jest to produkt mogący doskonale spełniać zadanie maski do włosów. Ja jestem z niej bardzo zadowolona.
sobota, 13 grudnia 2014
Dermoroler
Post na życzenie, metaxa mówisz - masz.
Domową mezoterapię igłową tzw. rolkę stosuję w domu już drugi rok. Robię to w sezonie jesienno-zimowym. Moja rolka jest maleńka, w ruchomej główce zawiera 192 maleńkie igiełki o długości 0,33 mm. Zabieg wykonany taką rolką nie boli, ja nie dociskam, robię to w sposób komfortowy dla skóry. Generalnie nie przeprowadzam zabiegów ciężkiego kalibru, bo wiem że wszystko ma swoją również ciemną stronę, robię delikatnie i z umiarem. Po zabiegu skóra jest zaczerwieniona, ale po kilku godzinach to mija. Zabieg przeprowadzam wieczorem. W wyniku zastosowania rolki powstają setki mikroskopijnych nakłuć w skórze właściwej, co uaktywnia procesy naprawcze. Na wszelkiego rodzaju rany czy uszkodzenia ciało ludzkie odpowiada w sposób obronny, czyli przystępuje do produkcji nowych komórek, elastyny i kolagenu, aby ‘naprawić’ zmiany powstałe w trakcie zabiegów. Pobudzamy skórę do pracy. Dermoroler pomaga w usuwaniu blizn, także blizn po trądziku, blizn po rozstępach lub zabiegach, spowalnia procesy starzenia się skóry, działa przeciwzmarszczkowo, zmniejsza cellulit oraz zapobiega jego powstawaniu, jest także pomocny przy usuwaniu zmian pigmentacyjnych czy przebarwień. Jest jeszcze jeden bardzo duży plus, przez te otworki po nakłuciach lepiej i głębiej wnikają aktywne składniki serum czy kremu jaki stosujemy, a tym samym ich działanie jest o wiele skuteczniejsze. Ja stosowałam rolkę raz na dwa tygodnie, w tym roku raz na tydzień. Skóra musi mieć czas na regenerację i przeprowadzenie 'akcji naprawczej'. Nie roluję szyi i policzków (płytko unaczynione) natomiast poczynam sobie śmiało rolując czoło, nos, brodę, zewnętrzne partie twarzy, nos i powieki (te bardzo delikatnie i bardzo krótko, właściwie głaszczę, bo generalnie powiek nie powinno się rolować) pod rolkę daję komórki macierzyste + hialuron, lub kolagen + elastyna + hialuron. Rolki nie dociskam, natomiast u TŻ-a sobie odbijam, ma dość grubą skórę i ta rolka to dla niego przyjemny masaż, więc potrafię sobie na nim użyć, a co (mówi, że roluję go co tydzień i to nieźle ), ale zmarszczki na jego czole są o połowę płytsze i to fakt. Mam powody by być zadowoloną, bo mam mniej skóry na twarzy i jest ona taka bardziej zwarta, sprężysta, poprawił się owal, oczy bardziej są widoczne nastąpiło takie jakby większe otwarcie oczu (powieka górna poszła do góry, czy co?), co do zmarszczek to TŻ cały czas pyta, a gdzie one są, mówię że sprzedałam na allegro bo potrzeba mi kasy na kosmetyki, naturalne oczywiście. Niestety nie mogę dać jednoznacznej odpowiedzi czy to rolka plus produkty, które pod nią daję, czy krem z retinolem (stosowałam razem), chyba wespół, w zespół. Dermorolera nie należy stosować przy trądziku, egzemie, łuszczycy, wypukłych znamionach, piegach i brodawkach. Pamiętajmy o zachowaniu wyjątkowej czystości i dezynfekcji rolki, jak również o nieskazitelnie czystej skórze, żeby zamiast poprawy nie zaszkodzić swojej skórze.
Domową mezoterapię igłową tzw. rolkę stosuję w domu już drugi rok. Robię to w sezonie jesienno-zimowym. Moja rolka jest maleńka, w ruchomej główce zawiera 192 maleńkie igiełki o długości 0,33 mm. Zabieg wykonany taką rolką nie boli, ja nie dociskam, robię to w sposób komfortowy dla skóry. Generalnie nie przeprowadzam zabiegów ciężkiego kalibru, bo wiem że wszystko ma swoją również ciemną stronę, robię delikatnie i z umiarem. Po zabiegu skóra jest zaczerwieniona, ale po kilku godzinach to mija. Zabieg przeprowadzam wieczorem. W wyniku zastosowania rolki powstają setki mikroskopijnych nakłuć w skórze właściwej, co uaktywnia procesy naprawcze. Na wszelkiego rodzaju rany czy uszkodzenia ciało ludzkie odpowiada w sposób obronny, czyli przystępuje do produkcji nowych komórek, elastyny i kolagenu, aby ‘naprawić’ zmiany powstałe w trakcie zabiegów. Pobudzamy skórę do pracy. Dermoroler pomaga w usuwaniu blizn, także blizn po trądziku, blizn po rozstępach lub zabiegach, spowalnia procesy starzenia się skóry, działa przeciwzmarszczkowo, zmniejsza cellulit oraz zapobiega jego powstawaniu, jest także pomocny przy usuwaniu zmian pigmentacyjnych czy przebarwień. Jest jeszcze jeden bardzo duży plus, przez te otworki po nakłuciach lepiej i głębiej wnikają aktywne składniki serum czy kremu jaki stosujemy, a tym samym ich działanie jest o wiele skuteczniejsze. Ja stosowałam rolkę raz na dwa tygodnie, w tym roku raz na tydzień. Skóra musi mieć czas na regenerację i przeprowadzenie 'akcji naprawczej'. Nie roluję szyi i policzków (płytko unaczynione) natomiast poczynam sobie śmiało rolując czoło, nos, brodę, zewnętrzne partie twarzy, nos i powieki (te bardzo delikatnie i bardzo krótko, właściwie głaszczę, bo generalnie powiek nie powinno się rolować) pod rolkę daję komórki macierzyste + hialuron, lub kolagen + elastyna + hialuron. Rolki nie dociskam, natomiast u TŻ-a sobie odbijam, ma dość grubą skórę i ta rolka to dla niego przyjemny masaż, więc potrafię sobie na nim użyć, a co (mówi, że roluję go co tydzień i to nieźle ), ale zmarszczki na jego czole są o połowę płytsze i to fakt. Mam powody by być zadowoloną, bo mam mniej skóry na twarzy i jest ona taka bardziej zwarta, sprężysta, poprawił się owal, oczy bardziej są widoczne nastąpiło takie jakby większe otwarcie oczu (powieka górna poszła do góry, czy co?), co do zmarszczek to TŻ cały czas pyta, a gdzie one są, mówię że sprzedałam na allegro bo potrzeba mi kasy na kosmetyki, naturalne oczywiście. Niestety nie mogę dać jednoznacznej odpowiedzi czy to rolka plus produkty, które pod nią daję, czy krem z retinolem (stosowałam razem), chyba wespół, w zespół. Dermorolera nie należy stosować przy trądziku, egzemie, łuszczycy, wypukłych znamionach, piegach i brodawkach. Pamiętajmy o zachowaniu wyjątkowej czystości i dezynfekcji rolki, jak również o nieskazitelnie czystej skórze, żeby zamiast poprawy nie zaszkodzić swojej skórze.
środa, 3 grudnia 2014
Żel do stylizacji włosów z witaminą B5 – Aubrey Organics
W składzie tego żelu znajdziemy m.in. roślinne gumy i witaminę B5, organiczną dziką różę rdzawą, ekstrakt ze skrzypu, aminokwasy. Producent informuje nas, że produkt ten kondycjonuje włosy, chroni przed promieniowaniem UV oraz uszkodzeniami, które możemy wywołać suszeniem suszarką.
Kosmetyk ten kupiłam tak przy okazji innych zakupów, pt. … a jeszcze wezmę to. Żel sprawdził się na moich włosach doskonale. Fajnie nawilża, powoduje że są one takie śliskie, nie skleja ich i nie obciąża, odbija od nasady i ułatwia układanie. Utrwala w taki bardzo naturalny sposób. Stosuję go i na mokre, i na suche włosy. Efekt utrwalenia trwa dobę, następnego dnia rano odrobinkę żelu rozprowadzam po włosach tak od ucha w dół i czesząc układam (nie używam suszarki). Włosy są odświeżone, sypkie, odbite od nasady i mimo powtarzania tego zabiegu co rano, nie nadbudowuje się na włosach i ich nie obciąża, fryzura świetnie wygląda od mycia, do mycia (u mnie to około pięć dni) i jeszcze jedna fajna sprawa, włosy nie są takie klapnięte i bez życia, mimo noszenia czapki. Chociaż stosuję ten żel każdego dnia, wystarcza na długo, jest wydajny (mam włosy do ramion). Zastanawiam się tylko, czy nadałby się do włosów grubych i ciężkich, przez tę swoją delikatność w działaniu mógłby być problem. Natomiast do normalnych, delikatnych i cienkich, nawet z ich dużą ilością daje radę. Moje opakowanie to taka miniaturka zawierająca 59 ml, ale na pewno kupię większe.
sobota, 22 listopada 2014
MÁDARA Krem nawilżający SOS
MADARA to jedna z moich ulubionych firm kosmetycznych. Podoba mi się ich filozofia, no i produkty oczywiście. Przemawia do mnie to, że kosmetyki tej firmy są wytwarzane z aktywnych składników ziół i kwiatów rosnących w rejonie Bałtyku. Północny klimat zmusza roślinność do wzrastania, kwitnienia i dojrzewania w krótkim czasie, dlatego są bogate w substancje aktywne, a ekstrakty z tych roślin charakteryzują się skutecznym i silnym działaniem. Mieszkam nad Bałtykiem i może dlatego, tak dobrze 'dogaduję' się z tymi produktami.
Krem nawilżający SOS, bo o nim dzisiaj będzie mowa, zawiera takie składniki aktywne jak olej słonecznikowy, olej lniany, babka, pokrzywa, rokitnik, jarzębina, nagietek, żurawina. Rewelacyjnie nawilża i ochrania skórę tworząc na niej bardzo delikatny film ochronny. Dobrze się wchłania, skóra nie świeci się, wygląda zdrowo i fajnie, a makijaż trzyma się na nim bardzo dobrze. Jeżeli jeszcze dodam piękny delikatny różowy kolor, zapach ziół i kwiatów, to możecie sobie wyobrazić przyjemność używania takiego kremu.
Krem nawilżający SOS, bo o nim dzisiaj będzie mowa, zawiera takie składniki aktywne jak olej słonecznikowy, olej lniany, babka, pokrzywa, rokitnik, jarzębina, nagietek, żurawina. Rewelacyjnie nawilża i ochrania skórę tworząc na niej bardzo delikatny film ochronny. Dobrze się wchłania, skóra nie świeci się, wygląda zdrowo i fajnie, a makijaż trzyma się na nim bardzo dobrze. Jeżeli jeszcze dodam piękny delikatny różowy kolor, zapach ziół i kwiatów, to możecie sobie wyobrazić przyjemność używania takiego kremu.
sobota, 1 listopada 2014
Organiczny balsam do ciała olej różany dr.organic
Przy zakupach dostałam próbki m.in. balsamu do ciała z serii olejek różany. Seria ta przeznaczona jest do skóry potrzebującej nawilżenia, ale także wzmacnia włókna kolagenowe, zapobiega starzeniu się skóry, jednocześnie chroniąc ją przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych oraz wolnych rodników. W swoim składzie zawiera organiczny olejek różany, aloes, masło kakaowe, masło shea, lukrecję, irlandzki mech, rumianek, kwiat lipy, nagietek lekarski, passiflorę, witaminy A i E oraz geranium i olejki eteryczne z goździków.
Balsam jest bardzo wydajny i mimo, że to tylko dwie próbki po 5 ml, nakładany na wilgotną skórę wystarczył mi na kilka użyć. Jest jedwabisty, wspaniale nawilża, szybciutko się wchłania, skóra po nim jest cudownie gładka i aksamitna. Ma piękny różano-geraniowy zapach, który nie jest nachalny i nie utrzymuje się zbyt długo na skórze, co akurat mi odpowiada. Zakochałam się w nim i już jedzie do mnie duża butla tego balsamu.
czwartek, 23 października 2014
Sylveco brzozowa pomadka ochronna z betuliną - druga odsłona
Dzisiaj chcę napisać drugi raz o tej pomadce ochronnej, nie będę się powtarzała co do składu i działania ochronno-pielęgnującego ust. Wszystko to możecie przeczytać w poście z 27 lutego br.
Pomadkę tę można traktować jako leczniczy sztyft do skóry, sama spraktykowałam i nie tylko ja. Doskonale leczy otarcia, podrażnienia, popękania, czy trudno gojące się rany. Znajoma miała pęknięcie w kąciku ust, myślała że to tzw. zajad, niestety okazało się to rakiem. Po operacji stosowała na usta i ranę tę właśnie pomadkę, gdy pojechała do kontroli lekarz pytał się czego używała, że tak szybko i pięknie się goi. Myślę, że takimi informacjami należy się dzielić, jeżeli nie nam, to może przydać się komuś innemu. Zwłaszcza, że nie jest to duży wydatek, zapłaciłam stacjonarnie w sklepie zielarskim po 8,50 za sztukę.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
































