Ten filtr przeciwsłoneczny kompleksowo chroni skórę przed szkodliwymi promieniami ultrafioletowymi UVA i UVB. W swoim składzie ma m.in. wyciąg z zielonej herbaty, masło shea i olejek z jojoby.
Uwielbiam ten filtr (dowód na zdjęciu jedna buteleczka zakończona i oczywiście druga jest na jej miejsce)za działanie i łatwość stosowania, nie bieli, nawilża i lekko pielęgnuje, nie wiem jak się to jemu udaje, ale wyrównuje koloryt, a zaczerwienienia są zdecydowanie mniej widoczne.
Mam wrażliwą skórę szyi, tworzą się po bokach dwie dość duże ciemne plamy (wygląda to ohydnie). Nie jestem maniaczką filtrowania i nie przestrzegam zasad ilości nakładanego kremu na cm skóry, robię to bardzo zwyczajnie, biorę porcyjkę i rozprowadzam jak każdy inny krem i w trakcie jak stosuje ten filtr nie miałam przebarwień, czyli stosowany w taki sposób też daje radę.
Filtr John Masters Organics doskonale nadaje się do skóry dojrzałej i suchej, a minerały i cały makijaż trzymają się na nim świetnie. Cena dość wysoka, ale jest bardzo wydajny i trudno jest zużyć cały do końca terminu przydatności do użycia, więc warto go kupić na spółkę.
Witam, kosmetyki naturalne są w moim życiu odkąd pamiętam. Raz w mniejszym stopniu, raz w większym, ale cały czas w nim uczestniczą. Przez te wszystkie lata zebrałam sporo doświadczeń (i tych dobrych, i tych złych), trochę przepisów, parę zwątpień i rozczarowań, kilka sukcesów. Myślę, że nadszedł czas, żeby się tym wszystkim podzielić. Zapraszam do czytania.
poniedziałek, 24 marca 2014
piątek, 21 marca 2014
Peeling kawowy
Oto przepis na mój ulubiony peeling kawowy. 5 łyżeczek kawy zalewam wrzątkiem tak, żeby wyszła gęsta papka, jak już jest tylko lekko cieplutka dodaję łyżeczkę cukru trzcinowego (inny też może być), miodu, łyżkę oleju, u mnie dzisiaj jest z awokado, kilka kropelek witaminy E, kilka kropelek olejku geraniowego (dobry na cellulit), łyżeczkę cynamonu i sok z połówki cytryny. Jeżeli nie mamy akurat w domu, to możemy pominąć miód, witaminę E i olejek geraniowy. Całość dokładnie mieszamy i odstawiamy niech się 'przegryzie'.
Idziemy pod prysznic lub do wanny i nakładamy na umytą, mokrą skórę. Masujemy i trzymamy na sobie ile się da, można zaśpiewać do słuchawki prysznicowej swój ulubiony utwór, czas szybciej zleci.
Ja osobiście odnoszę wrażenie, że po tym peelingu mam kilogram skóry mniej na sobie, a ta co została jest super nawilżona, ujędrniona, wygładzona, po prostu jak u bobaska :)
czwartek, 20 marca 2014
Krem królewski
Krem królewski to krem specjalnie opracowany dla mojej siostry. Cera dojrzała, wymagająca, delikatna i wrażliwa. Potrzebowała na wiosnę takiej 'bomby' odżywczej, witaminowej, ochronnej i regenerującej.
Będzie nam potrzebna baza kremowa, mix kwasów hialuronowych, sorbitol, ceramidy, mleczko pszczele, kolagen, elastyna, jedwab hydrolizowany, olej z róży piżmowej, gliceryna, witamina E, pojemniczek na krem, łyżeczka miarowa i coś do dezynfekcji.
Bierzemy 10 ml bazy kremowej,
1 ml sorbitolu,
1 ml ceramidów,
1 ml mleczka pszczelego,
1 ml kolagenu,
1 ml elastyny,
2 ml jedwabiu,
1 ml oleju z róży piżmowej,
1 ml witaminy E,
1-2 ml mieszanki kwasów hialuronowych wielo- małocząsteczkowy, jaki tylko mamy na stanie,
kilka kropelek gliceryny.
Do bazy dodajemy w pierwszej kolejności półprodukty aktywne, następnie olejowe, i na końcu składniki fazy wodnej. Mieszamy i wlewamy/przekładamy do słoiczka na krem. Wygląda to tak
Konsystencja tego kremu jest lekka, ale treściwa, zapach miodowy, bardzo delikatny i ulatnia się podczas aplikacji. Bardzo dobrze się wchłania (chociaż skład bogaty), doskonały na noc jako odżywczy i regenerujący krem oraz na dzień, ale w mniejszej ilości nakładany na wilgotną skórę jak krem ochronny i rewitalizujący. Po zastosowaniu, skóra jest nawilżona, gładka, taka odżywiona, koloryt wyrównany. Minerały dobrze na nim się trzymają, czegóż chcieć więcej. Po prostu królewski krem :)
środa, 19 marca 2014
Płyn miceralny
Potrzebne nam będą hydrolat/woda destylowana, P4C (emulgator nie zawierający PEG i azotanu), pantenol, alantoina, buteleczka na płyn, łyżeczka miarowa i coś do dezynfekcji.
20 ml hydrolatu (u mnie jest to woda różana),
1ml P4C,
1ml pantenolu,
szczypta alantoiny.
Wszystko razem mieszamy i mamy gotowy produkt. Doskonale oczyszcza twarz z makijażu i wszelkich zanieczyszczeń, nie podrażnia oczu i świetnie nadaje się nawet dla delikatnej i wrażliwej skóry.
Prosty do zrobienia i świetny produkt, to mój ulubiony przepis na micel.
poniedziałek, 17 marca 2014
Mleczko pszczele w glicerynie
Mleczko pszczele należy do moich stałych półproduktów. Zawiera masę witamin z grupy B, oraz C i H, proteiny, aminokwas prolinę (wspiera syntezę włókien kolagenu i elastyny), węglowodany, kwas asparaginowy (jest to aminokwas, niezbędny do regeneracji i wzrostu tkanek) oraz siarkę.
Dzięki swojemu bogatemu składowi doskonale nadaje się do skóry dojrzałej, już od czasów starożytnych uważany był za 'eliksir młodości'. Działa nawilżająco, wygładzająco, regenerująco, wspomaga gojenie oraz reguluje wydzielanie sebum.
Możemy dodawać do gotowych kosmetyków, tak do 5%.
Ja stosuję głównie na włosy. Odrobinkę mleczka rozcieram w dłoniach z kropelką oleju i nakładam na końcówki od ucha w dół, następnie grzebieniem rozprowadzam po całej długości. Włosy są wygładzone, bardzo lśniące, nie obciążone i nie sklejają się (mam suche włosy z tendencją do rozdwajania) zabezpiecza końcówki włosów przed otarciami o szaliki, swetry itp.
Podoba mi się efekt jaki dzięki niemu uzyskuję.
sobota, 15 marca 2014
Macerat pietruszkowy
Do zrobienia tego maceratu zainspirowała mnie woda pietruszkowa. Chodziło o połączenie olejowej konsystencji ze wszystkimi dobrodziejstwami pietruszki.
Posiekałam pietruszkę włożyłam do przezroczystego słoika i zalałam olejem słonecznikowym tak, aby zakryć natkę (obydwa produkty są w każdej spiżarni domowej).
Słoik postawiłam na parapecie okiennym na dwa tygodnie, każdego dnia wstrząsałam aby dokładnie wymieszać moją miksturę. Po tym czasie dokładnie odfiltrowałam przez gazę.
Na zdjęciu widać jego delikatny zielony kolor.
Całość wlałam do buteleczki z ciemnego szkła, dodałam kilka kropelek witaminy E (otrzymany produkt trzymamy w lodówce) smaruję się nim po kąpieli.
Wyższość maceratu nad wodą pietruszkową jest taka, że ma dłuższy okres przydatności do używania i jako olej jest przyjemniejszy i łatwy w używaniu.
piątek, 14 marca 2014
Przepis na macerat
Maceraty są olejami roślinnymi otrzymywanymi w wyniku moczenia w oleju ziół lub kwiatów, olej przejmuje właściwości rośliny i nazwę np. macerat z kwiatostanu kocanek.
Oto przykładowy przepis na zrobienie maceratu w domu.
Bierzemy zioła lub kwiaty (zależy co chcemy osiągnąć za pomocą naszego maceratu) wkładamy do przezroczystego szklanego naczynia i zalewamy olejem w taki sposób, żeby je przykryć (najlepiej do tego nadaje się olej sojowy, słonecznikowy lub oliwa z oliwek). Zakręcamy i odstawiamy na dwa, trzy tygodnie w słoneczne miejsce np. parapet okna. Każdego dnia wstrząsamy aby wymieszać.
Po tym czasie filtrujemy i przelewamy, tym razem do naczynka z ciemnego szkła, dodajemy kilka kropelek witaminy E (doskonały konserwant składników olejowych) i trzymamy w lodówce.
Powstały macerat łączy w sobie właściwości oleju bazowego oraz cenne właściwości rozpuszczalnych w tłuszczach biologicznie aktywnych substancji z danego surowca roślinnego.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)







