Wszystkiego najlepszego, dużo zdrowia, radości i mimo tego co za oknem ciepełka, dużo ciepełka
Wesołych świąt :)
Witam, kosmetyki naturalne są w moim życiu odkąd pamiętam. Raz w mniejszym stopniu, raz w większym, ale cały czas w nim uczestniczą. Przez te wszystkie lata zebrałam sporo doświadczeń (i tych dobrych, i tych złych), trochę przepisów, parę zwątpień i rozczarowań, kilka sukcesów. Myślę, że nadszedł czas, żeby się tym wszystkim podzielić. Zapraszam do czytania.
piątek, 30 marca 2018
piątek, 22 grudnia 2017
Wesołych Świąt
Życzę nadziei, własnego skrawka nieba, zadumy nad płomieniem świecy, filiżanki dobrej pachnącej kawy, piękna poezji, muzyki, pogodnych świąt zimowych, odpoczynku, zwolnienia oddechu, nabrania dystansu do tego co wokół, chwil roziskrzonych kolędą, śmiechem i wspomnieniami.
Wesołych Świąt i Szczęśliwego Nowego Roku.
Wesołych Świąt i Szczęśliwego Nowego Roku.
sobota, 13 maja 2017
Olej z Maquiberry
Moja ostatnia olejowa miłość, to właśnie olej otrzymywany z pestek jadalnych nasion jagodowych drzewa Magui, rosnących w Chile. Ma dość ciemną zieloną barwę (ale nie brudzi skóry) i lekki ziołowy zapach. Owoce te nazwane były przez Indian zamieszkujących te tereny, jako owoce zdrowia i siły. Zawierają największą ilość antyoksydantów wśród owoców, zwalczają najbardziej niszczące wolne rodniki. Olej z nich otrzymywany jest naturalnym filtrem przeciwsłonecznym (UVB). Chroni komórki przed rozkładem. Wzmacnia naczynia krwionośne i zmniejsza zaczerwienienia. Chroni kolagen i elastynę, działa przeciwstarzeniowo. Niweluje podrażnienia i stany zapalne, sprzyja gojeniu. Rozjaśnia skórę i poprawia jej koloryt.
Można tak dalej i dalej, ale teraz o moim odczuciu. Olej jest dość treściwy, ale cudownie się wchłania i nie obciąża skóry. Na początku używałam tylko pod oczy (kładłam rano i wieczorem kropelkę na serum) i powiem tak. Skóra nawilżona, mięciutka, elastyczna, wygładzona, zmarszczki naprawdę płytsze i mniej widoczne, koloryt faktycznie pięknie wyrównany (gdzieś po miesiącu używania). Drobne zaczerwienienie i podrażnienie wewnętrznego kącika prawego oka zniknęło bez śladu. Kremy z najwyższych półek się nie umywają do tego oleju. Nadaje się pod makijaż. Jestem nim zachwycona, a ponieważ jest to edycja limitowana, to już idą do mnie dwa następne opakowania (tak na wszelki wypadek). Termin ważności do marca 2018, to na pewniaka zdążę zużyć, ponieważ teraz kładę też na całą twarz, szyję i dekolt przy wieczornej pielęgnacji.
Cudowny olej i polecam z całą odpowiedzialnością.
Można tak dalej i dalej, ale teraz o moim odczuciu. Olej jest dość treściwy, ale cudownie się wchłania i nie obciąża skóry. Na początku używałam tylko pod oczy (kładłam rano i wieczorem kropelkę na serum) i powiem tak. Skóra nawilżona, mięciutka, elastyczna, wygładzona, zmarszczki naprawdę płytsze i mniej widoczne, koloryt faktycznie pięknie wyrównany (gdzieś po miesiącu używania). Drobne zaczerwienienie i podrażnienie wewnętrznego kącika prawego oka zniknęło bez śladu. Kremy z najwyższych półek się nie umywają do tego oleju. Nadaje się pod makijaż. Jestem nim zachwycona, a ponieważ jest to edycja limitowana, to już idą do mnie dwa następne opakowania (tak na wszelki wypadek). Termin ważności do marca 2018, to na pewniaka zdążę zużyć, ponieważ teraz kładę też na całą twarz, szyję i dekolt przy wieczornej pielęgnacji.
Cudowny olej i polecam z całą odpowiedzialnością.
czwartek, 13 kwietnia 2017
Życzenia
Radosnych i pogodnych Świąt Wielkanocnych, dużo zdrowia, radości i spokoju ducha. Wszystkiego najlepszego :)
piątek, 20 stycznia 2017
Dezodorant organiczny miód manuka Dr. Organic
'Przeciwbakteryjny dezodorant w płynie roll-on, o wielu korzystnych właściwościach. Polecany dla skóry wrażliwej. Skomponowany na bazie certyfikowanego organicznego miodu manuka z dodatkiem aloesu, oleju słonecznikowego, islandzkiego i irlandzkiego mchu, oraz witaminy E, posiada właściwości bakteriobójcze, nie podrażnia skóry. Ten naturalny dezodorant zapewnia całodniową ochronę i świeżość, wspomaga proces regeneracji, oraz wygładza skórę. Idealny do codziennego użytku.'
W posiadanie tego produktu weszłam całkiem przypadkiem. Przy okazji większych zakupów produktów tej firmy, dostałam gratis, pełnowymiarowy dezodorant organiczny miód manuka. Prawdę mówiąc nigdy bym go sama nie kupiła i nie chodzi tu o sam dezodorant jako taki, tylko o zapach. Wolę dezodoranty o lżejszych i świeżych zapachach. No ale, darowanemu koniowi i takie tam, rozpoczęłam stosowanie.
Zapach intensywny na początku, ale dość szybko się ulatnia i jest tak delikatny, że prawie nie wyczuwalny, czyli najgorsze obawy odeszły. Dezodorant dzięki lekkiej konsystencji i świetnej kulce doskonale się rozprowadza, szybko się wchłania i nie brudzi ubrań. Niweluje przykry zapach i zmniejsza pocenie. Wilgotność odczuwałam tylko przy większym wysiłku fizycznym (np. bieganie). Zauważyłam także, że świetnie pielęgnuje skórę, która jest dobrze nawilżona, wygląda ładnie i zdrowo. Niweluje wszelkie podrażnienia.
Świetny produkt, teraz planuję zakup, może o zapachu lawendy ...
W posiadanie tego produktu weszłam całkiem przypadkiem. Przy okazji większych zakupów produktów tej firmy, dostałam gratis, pełnowymiarowy dezodorant organiczny miód manuka. Prawdę mówiąc nigdy bym go sama nie kupiła i nie chodzi tu o sam dezodorant jako taki, tylko o zapach. Wolę dezodoranty o lżejszych i świeżych zapachach. No ale, darowanemu koniowi i takie tam, rozpoczęłam stosowanie.
Zapach intensywny na początku, ale dość szybko się ulatnia i jest tak delikatny, że prawie nie wyczuwalny, czyli najgorsze obawy odeszły. Dezodorant dzięki lekkiej konsystencji i świetnej kulce doskonale się rozprowadza, szybko się wchłania i nie brudzi ubrań. Niweluje przykry zapach i zmniejsza pocenie. Wilgotność odczuwałam tylko przy większym wysiłku fizycznym (np. bieganie). Zauważyłam także, że świetnie pielęgnuje skórę, która jest dobrze nawilżona, wygląda ładnie i zdrowo. Niweluje wszelkie podrażnienia.
Świetny produkt, teraz planuję zakup, może o zapachu lawendy ...
piątek, 23 grudnia 2016
Życzenia
Z okazji Świąt Bożego Narodzenia dużo zdrowia, wielu sukcesów, radości, uśmiechu, spełnienia marzeń, super udanych zakupów (tych kosmetycznych oczywiście) oraz szczęśliwego Nowego Roku 2017.
Wszystkiego najlepszego :)
Wszystkiego najlepszego :)
poniedziałek, 12 grudnia 2016
Healing Oil Spray Naturalny olejek w sprayu Macadamia
Olejek ten kupiłam, bo skusiły mnie opinie, oraz opis producenta 'Macadamia Healing Oil Spray to lekka wersja Healing Oil Treatment przeznaczona do wszystkich rodzajów włosów, a w szczególności do włosów cienkich. Delikatna mgiełka zostaje natychmiast absorbowana przez włosy zapewniając optymalne nawilżenie, długotrwały, perfekcyjny połysk, ochronę i łatwość ułożenia. Nie obciąża włosów, tym samy nie przetłuszczając ich. Zapewnia naturalna ochronę przed promieniami UV'.
Pompka doskonale rozpyla, cudowny zapach i piękny połysk i właściwie to tyle, ale zacznę od początku. Stosowałam wg wskazań producenta, na wilgotne włosy, ale niestety, u mnie ten sposób aplikacji nie zadziałał tak jak chciałam. Włosy były lśniące i pachnące, ale obciążone i klapnięte. Próbowałam mniejsze ilości, nie na całość, tylko na końcówki. Nic z tego, efekt był taki, jakbym przesadziła z kosmetykami do stylizacji.
Trochę mnie to zniechęciło, ale nic zaczęłam stosować na suche włosy, od połowy ucha w dół. Efekt lepszy, był połysk, zapach, zdrowo wyglądające włosy. Niestety po nocy następnego dnia końcówki były suche i się puszyły, więc psiknęłam drugi raz. Końcówki nawet to polubiły, ale włosy u nasady już nie. Dopiero po miesiącu męczenia się z tym produktem wpadłam na pomysł, psikam na suche końcówki włosów, biorę szczotkę i metodą naszych babć 200 pociągnięć po całości. Następnie robię tzw. 'kucyk samuraja' i idę spać. Rano włosy wygładzone, lśniące, nie obciążone. Po dwóch, trzech dniach, powtórka i taki sposób aplikacji na moich włosach jakoś działa.
Muszę powiedzieć, że nie pamiętam żebym tak się umęczyła z jakimś kosmetykiem i żeby jego aplikacja zabierała tyle czasu.
Podsumowując fajnie się rozpyla, pięknie pachnie, dobrze nabłyszcza i jest wydajny (używam od pół roku i nie zużyłam nawet połowy). Wyraźnej poprawy stanu włosów nie zauważyłam. Troszkę za mało jak na produkt o takiej cenie. Jeżeli kiedyś trafię na niego w solidnej promocji, to może się skuszę, za regularną cenę zdecydowanie nie.
Trochę mnie to zniechęciło, ale nic zaczęłam stosować na suche włosy, od połowy ucha w dół. Efekt lepszy, był połysk, zapach, zdrowo wyglądające włosy. Niestety po nocy następnego dnia końcówki były suche i się puszyły, więc psiknęłam drugi raz. Końcówki nawet to polubiły, ale włosy u nasady już nie. Dopiero po miesiącu męczenia się z tym produktem wpadłam na pomysł, psikam na suche końcówki włosów, biorę szczotkę i metodą naszych babć 200 pociągnięć po całości. Następnie robię tzw. 'kucyk samuraja' i idę spać. Rano włosy wygładzone, lśniące, nie obciążone. Po dwóch, trzech dniach, powtórka i taki sposób aplikacji na moich włosach jakoś działa.
Muszę powiedzieć, że nie pamiętam żebym tak się umęczyła z jakimś kosmetykiem i żeby jego aplikacja zabierała tyle czasu.
Podsumowując fajnie się rozpyla, pięknie pachnie, dobrze nabłyszcza i jest wydajny (używam od pół roku i nie zużyłam nawet połowy). Wyraźnej poprawy stanu włosów nie zauważyłam. Troszkę za mało jak na produkt o takiej cenie. Jeżeli kiedyś trafię na niego w solidnej promocji, to może się skuszę, za regularną cenę zdecydowanie nie.
piątek, 25 listopada 2016
Lniana maska do włosów Sylveco
Dość długo byłam cichutko, ale teraz mam troszkę sprawdzonych nowych kosmetyków, więc będzie o czym pisać. Na początek maska lniana do włosów Sylveco. W składzie tego produktu znajdziemy ekstrakt z nasion lnu, olej kokosowy, olej z pestek winogron, glicerynę, witaminę E, cukier, kwas mlekowy i wiele innych, które moje włosy lubią.
Producent proponuje stosowanie jej na dwa sposoby, jako kompres przed myciem i/lub jako maskę po. Ja używałam jak klasycznej maseczki po myciu włosów.
W sklepie zielarskim zapłaciłam 23 zł. za 150 ml.
Po otwarciu słoiczka troszkę sie zdziwiłam, konsystencja taka żelowa, szklista i dość rzadka, co widać na zdjęciu. Po przechyleniu słoiczka przelewa się. Bałam się, że będzie spływała z włosów, ale nic podobnego się nie stało. Zapach bardzo delikatny, taki ziołowy, dość szybko się ulatnia. Czułam go tylko podczas aplikacji. No i właśnie ta aplikacja, ja jestem przyzwyczajona do bardziej kremowych masek i lubię je widzieć na włosach, a tutaj nakładałam, nakładałam, a ta maseczka gdzies ginęła. Nie widziałam jej (może mój kolor włosów to powodował) nic więc dziwnego, że bardzo szybko zobaczyłam dno słoiczka. Trudno, gapowe się płaci, bo po nałożeniu mniejszej ilość efekt był taki sam. Teraz właśnie będzie o efekcie. Maseczka fajnie nawilża włosy, są lejące, jedwabiste, dobrze się rozczesują i dobrze układają. Mam nawet wrażenie, że lekko utrwala fryzurę. Bardzo fajna maseczka, teraz już przy drugim opakowaniu, nakładam rozsądniej, więc mam nadzieję, że troszkę będzie wydajniejsza. Pozdrawiam :)
Po otwarciu słoiczka troszkę sie zdziwiłam, konsystencja taka żelowa, szklista i dość rzadka, co widać na zdjęciu. Po przechyleniu słoiczka przelewa się. Bałam się, że będzie spływała z włosów, ale nic podobnego się nie stało. Zapach bardzo delikatny, taki ziołowy, dość szybko się ulatnia. Czułam go tylko podczas aplikacji. No i właśnie ta aplikacja, ja jestem przyzwyczajona do bardziej kremowych masek i lubię je widzieć na włosach, a tutaj nakładałam, nakładałam, a ta maseczka gdzies ginęła. Nie widziałam jej (może mój kolor włosów to powodował) nic więc dziwnego, że bardzo szybko zobaczyłam dno słoiczka. Trudno, gapowe się płaci, bo po nałożeniu mniejszej ilość efekt był taki sam. Teraz właśnie będzie o efekcie. Maseczka fajnie nawilża włosy, są lejące, jedwabiste, dobrze się rozczesują i dobrze układają. Mam nawet wrażenie, że lekko utrwala fryzurę. Bardzo fajna maseczka, teraz już przy drugim opakowaniu, nakładam rozsądniej, więc mam nadzieję, że troszkę będzie wydajniejsza. Pozdrawiam :)
wtorek, 22 marca 2016
Życzenia
Radosnych i pogodnych Świąt Wielkanocnych, dużo pogody, zdrowia i wszystkiego co tylko sobie życzycie. Wesołych Świąt :)
poniedziałek, 15 lutego 2016
Odmładzający, nawilżający i lekko napinający skórę twarzy żel ze śluzem ślimaka Dr.Organic
O działaniu śluzu ślimaka czytałam cuda, ale jakość odstraszało mnie pozyskiwanie tego składnika, więc jak tylko przeczytałam "Dr Organic Żel ze śluzu ślimaka jest pobierany od ślimaków hodowanych w humanitarnych, certyfikowanych, organicznych warunkach. Ślimaki nie są ograniczone ruchowo a wydzielina jest pobierana ze szklanych powierzchni, po których się poruszają. " od razu się skusiłam. Była to jedna z pierwszych ofert kosmetyku z tym składnikiem.
Żel ma konsystencję galaretki i lekko cytrynowy zapach. Nakładam niewielką ilość, na twarz, szyję i dekolt. Dobrze się rozprowadza, pięknie wchłania, przy cerach tłustych lub mieszanych pewnie wystarczy sam, przy mojej teraz wymęczonej pielęgnacją zimową, nakładam jeszcze jakiś delikatny krem lub kropelkę oleju np. arganowego. Latem na upały będzie doskonałym kosmetykiem do stosowania solo, nawet u mnie.
Kupiłam go z myślą o zimie, jako kosmetyk pomagający usunąć skutki retinolu, rolki czy kwasów. No i nie zawiodłam się. Kosmetyk cudownie nawilża, koi, zaczerwienienie po rolce znika po 15 min. a nie po 2 godz. jak wcześniej. Pierwszy raz nie wiem co to suche skórki po retinolu i mogę śmiało używać minerałów. Pięknie wyrównuje koloryt (to po dłuższym używaniu) zmarszczki są mniej widoczne. Stosuję go również na jakieś otarcia, czy skaleczenia na dłoniach lub ciele i tutaj również mnie nie zawodzi i spisuje się wspaniale. Sprawdza się również jako doskonały nawilżacz do włosów, moje są jak po dobrym laminowaniu. Dłonie i paznokcie też sobie jego działanie chwalą.
Bałam się troszeczkę tego napinania skóry, bo odczuwam to jako dyskomfort, ale zupełnie niepotrzebnie, wręcz po nałożeniu tego żelu, czuję że skóra jest ukojona i zrelaksowana, a co ważne, na taką wygląda.
Wspaniały kosmetyk, na pewniaka będzie w mojej stałej pielęgnacji. Teraz myślę też o innych wersjach, jeszcze nie wiem na co się skusić dodatkowo. Polecam, polecam, polecam :)
Bałam się troszeczkę tego napinania skóry, bo odczuwam to jako dyskomfort, ale zupełnie niepotrzebnie, wręcz po nałożeniu tego żelu, czuję że skóra jest ukojona i zrelaksowana, a co ważne, na taką wygląda.
Wspaniały kosmetyk, na pewniaka będzie w mojej stałej pielęgnacji. Teraz myślę też o innych wersjach, jeszcze nie wiem na co się skusić dodatkowo. Polecam, polecam, polecam :)
wtorek, 2 lutego 2016
Alterra Intensywne Serum z Bio-Granatem
Alterra to firma łatwo dostępna i tania. Kilka ich produktów lubię i zawsze mam pod ręką, kilka spróbowałam i nie bardzo mi pasowały. To serum kupiłam po pozytywnych opiniach internautek i nie żałuję. Ładne opakowanie z praktyczną pompką dobrze odmierzającą dawkę produktu. Skład fajny niezbyt długi. Zapach delikatny, konsystencja żelowo-mleczna. Na opakowaniu jest napisane, że jest to kosmetyk do skóry suchej i bardzo suchej, ale dzięki swojej lekkiej konsystencji nadaje się właściwie dla każdego rodzaju skóry. Wchłania się szybko, fajnie nawilża i koi skórę. Stosowany sam i w większej ilości daje uczucie lepkości, lepiej mniejszą dawkę (jedna porcja pompki jest w sam raz) i na to coś jeszcze, lub tak jak ja wymieszany z kropelką oleju i dopiero aplikacja. Doskonale nadaje się pod podkład, makijaż trzyma się na nim świetnie.
Kosmetyk nie powala na kolana i cudów nie oczekujmy, ale za tę cenę (ja zapłaciłam coś około 11 złotych za 30 ml) ma dobre działanie i zdecydowanie zasługuje na miejsce na naszej pólce. Polecam :)
czwartek, 21 stycznia 2016
Rewitalizujący Krem na Dzień Ava Eco Linea
Zachęcona kilkoma kosmetykami tej firmy używanymi wcześniej, skusiłam się na certyfikowany kosmetyk naturalny Rewitalizujący Krem na Dzień Biologiczna Odnowa Skóry. Skład długi, ale fajny. Jest tam m.in. ekstrakt z prawoślazu, zielonej herbaty, imbiru i rumianku, emolienty z oliwy z oliwek i pestek granatu, witamina E.
Po otworzeniu słoiczka uderzył mnie (dosłownie) nieprzyjemny zapach, nic to myślę, wywietrzeje. Zapachy w naturalnych preparatach pielęgnacyjnych są dość nietrwałe. Zajęłam się aplikacją i tutaj następne niemiłe zaskoczenie, krem bardzo 'tępo' się rozprowadzał, a po wchłonięciu skóra odczuwała dyskomfort i domagała się czegoś jeszcze. Postanowiłam go troszeczkę podrasować, dodałam olej arganowy, kwas hialuronowy, kolagen i elastynę. Wszystko ładnie się połączyło, a skóra była zadowolona. Został jeden problem, ten aromat. Nie jestem przewrażliwiona na zapachy, lubię te wschodnie, apteczne, ziołowe czy trawiaste, owocowe, kwiatowe, różne, różniste, tylko nie ten. Czas go nie pokonał, twardy był i trzymał się cały czas z tą samą intensywnością. Próbowałam smarować nim inne części ciała (te najbardziej oddalone od nosa) nic to nie dało, ten zapach czułam cały czas. Poddałam się i chociaż tego nie lubię, musiał wylądować w koszu. Nie zużyłam nawet połowy słoiczka, trudno, to krem nie dla mnie, nigdy więcej.
czwartek, 24 grudnia 2015
Życzenia
Życzenia pięknych i niezapomnianych Świąt Bożego Narodzenia, chwili wytchnienia od codzienności, odrobiny magii i niepowtarzalności, spokoju ducha, radości wśród najbliższych i szczęścia w całym roku!
Muszę się pochwalić, że w tym roku miałam niesamowitego pomocnika, Nutkę. Pomagała przy ozdobach oraz przy pakowaniu prezentów Jeszcze raz wszystkiego co najlepsze :)
Muszę się pochwalić, że w tym roku miałam niesamowitego pomocnika, Nutkę. Pomagała przy ozdobach oraz przy pakowaniu prezentów Jeszcze raz wszystkiego co najlepsze :)
wtorek, 2 czerwca 2015
Mała przerwa :)
Przepraszam, powinnam wcześniej, ale jakoś nie miałam odwagi. Proszę o wybaczenie, troszeczkę zdrowie mnie doświadcza i tylko to jest powodem ostatnio tak małej ilości wpisów, ale się poprawię jak tylko okiełznam moją boreliozę i nie tylko. Jeszcze raz przepraszam i dzięki za to, że jesteś tutaj. Do napisania pa :)
piątek, 15 maja 2015
Alterra Olejek do twarzy - Granat Bio
Dzisiaj o olejku, który lubię stosować z przerwami. Teraz jest ten właśnie czas (wiosna - lato), kiedy do niego wracam. W swoim składzie ma m.in. olej z pestek granatu (na drugim miejscu), olej migdałowy, sojowy, słonecznikowy, witaminę E, olejki eteryczne.
Olejek ma lekką, taką trochę wodnistą konsystencję, przez co, mimo że jest do skóry suchej, jest lekki i doskonale się wchłania. Nie dokonuje cudów, ale fajnie nawilża, nadaje skórze taką aksamitną miękkość. Fajny jest też pod oczy, dzięki swojej lekkość nie obciąża delikatnej i cienki skóry wokół oczu. Dobrze działa na włosy, nie obciąża ich, a zabezpiecza i nabłyszcza. Lubię też jego działanie na dłonie i paznokcie. Jest takim moim olejkiem na wyjazdy. Małe zgrabne i lekkie opakowanie, z fajnym aplikatorem. Uniwersalność działania, zmywam nim makijaż, stosuję po wieczornej kąpieli na twarz, całe ciało i zabezpieczam włosy. Szkoda, że buteleczka jest przezroczysta, ale etykieta zasłania sporą jej część, a ja kosmetyki i tak trzymam w ciemnym miejscu, więc mam nadzieję, że nic złego się z nim nie dzieje z tego powodu (ja nie zauważyłam).
Gdy już trochę olejku zużyję, to rozpuszczam w innym odpornym na temperatury koenzym Q 10 i dodaję, wkrapiam też trochę witaminy E i mam już taki bardziej 'wypasiony' olejek do twarzy i ciała. Przy jego cenie i dostępności (Rossmann), warto wypróbować.
Olejek ma lekką, taką trochę wodnistą konsystencję, przez co, mimo że jest do skóry suchej, jest lekki i doskonale się wchłania. Nie dokonuje cudów, ale fajnie nawilża, nadaje skórze taką aksamitną miękkość. Fajny jest też pod oczy, dzięki swojej lekkość nie obciąża delikatnej i cienki skóry wokół oczu. Dobrze działa na włosy, nie obciąża ich, a zabezpiecza i nabłyszcza. Lubię też jego działanie na dłonie i paznokcie. Jest takim moim olejkiem na wyjazdy. Małe zgrabne i lekkie opakowanie, z fajnym aplikatorem. Uniwersalność działania, zmywam nim makijaż, stosuję po wieczornej kąpieli na twarz, całe ciało i zabezpieczam włosy. Szkoda, że buteleczka jest przezroczysta, ale etykieta zasłania sporą jej część, a ja kosmetyki i tak trzymam w ciemnym miejscu, więc mam nadzieję, że nic złego się z nim nie dzieje z tego powodu (ja nie zauważyłam).
Gdy już trochę olejku zużyję, to rozpuszczam w innym odpornym na temperatury koenzym Q 10 i dodaję, wkrapiam też trochę witaminy E i mam już taki bardziej 'wypasiony' olejek do twarzy i ciała. Przy jego cenie i dostępności (Rossmann), warto wypróbować.
wtorek, 28 kwietnia 2015
Sylveco odżywcza pomadka z peelingiem
Do masażu i peelingu ust używałam delikatnej szczoteczki do zębów. Nakładałam kropelkę jakiegoś dobrego oleju i masowałam, ale mycie tej szczoteczki, przechowywanie, zabierało dużo czasu i tak, ze zwykłego lenistwa postanowiłam skorzystać z gotowego produktu.
Wybór padł na odżywczą pomadkę z peelingiem firmy Sylveco.
W składzie tego produktu jest olej sojowy, z wiesiołka, z gorzkich migdałów, masło kakaowe i shea, betulina, lanolina, wosk pszczeli i carnauba oraz cukier trzcinowy, który robi za drobinki ścierające.
Pomadka ma fajny beżowy kolor (masło kakaowe) i delikatny zapach (woski i masełko). Po posmarowaniu ust, czuję jeszcze przez jakiś czas drobinki, więc pocieram wargą o wargę robiąc delikatny masaż i gimnastykę, aż do rozpuszczenia cukru. Zauważyłam, że oprócz regeneracji, odżywiania i wygładzenia naskórka, poprawił się koloryt. Usta są wypukłe i wyglądają młodo. Bardzo fajny produkt, a do szczoteczki to już nie wrócę :)
środa, 15 kwietnia 2015
Organiczny Krem na Dzień Olejek Różany dr. organic
Dzisiaj parę słów o kremie na dzień z serii różanej. W swoim składzie ma oczywiście olejek różany, wodę różaną , a także aloes, hydrofiltrat z bobrku trólistkowego, oleje arganowy, z otrąb ryżowych, z ogórecznika lekarskiego, masło shes, witaminę E, wyciąg z alg morskich, mchu irlandzkiego, kwiatu lipy, rumianku, passiflory, nagietka lekarskiego, geranium i olejku eterycznego z goździków.
Krem ma piękną białą lekko szklistą barwę. Zapach na początku użytkowania był dość intensywny różano-geraniowy, ale dość szybko sie ulatniał. Po dwóch, trzech tygodniach był już zdecydowanie delikatniejszy, a teraz tylko lekko wyczuwalny. Nie wiem czy to mój nos się przyzwyczaił, czy po tylu odkręceniach słoiczka, po prostu się ulotnił.
Mimo bogatego składu (te olejki i masełko) jest lekki, delikatny, błyskawicznie się wchłania do matu i doskonale nadaje się pod makijaż. Jego odżywcze działanie powodowało, że moja dojrzała skóra już nie wołała o nic więcej. Czasami ze względu na pogodę dodawałam do porcji kremiku kropelkę oleju różanego, mieszałam i nakładałam na twarz. Polubiłam ten kremik, a dla młodszej skóry będzie świetny, nie tylko dobry :)
środa, 1 kwietnia 2015
Życzenia Świąteczne
Wszystkim składam najlepsze życzenia Wielkanocne, dużo zdrowia, radości, pogody, odpoczynku i suchego dyngusa.
Święta Wielkanocne to najbardziej ulubione przez moją kotkę Nutkę, a właściwie ozdoby tych świąt tzn. jedna najbardziej, palma. Wiedząc o tym kupuję kilka małych, dla większej radości Nutki. Tu widać, że już nie mogła się doczekać kiedy dorwie następną do zabawy i wparadowała w kadr, no i oczywiście buchnęła palmę.
Tutaj już do niej się dobiera,
a tutaj widać, jak wygląda palma po zabawie z Nutką.
Dla wszystkich Waszych zwierzęcych członków rodziny, udanego świętowania :)
środa, 25 marca 2015
Samorobione Odmładzające Serum z Roślinnymi Komórkami Macierzystymi
Dlaczego do tej pory nie podzieliłam się z Wami swoim najlepszym przepisem, sama nie wiem, czas to naprawić.
Potrzebne nam będą następujące składniki 3 ml RKM, kwas hialuronowy (najlepiej różny) łącznie 3 ml, pantenol 1 ml, kolagen 1 ml, elastyna 1 ml, jedwab 1 ml, sorbitol 1 ml, gliceryna 1 ml, vitasource 2 ml, wąkrota 1 ml. Oczywiście pojemniczek na serum, łyżeczka miarowa i coś do dezynfekcji. Ja robię najprościej jak się da, wlewam wszystko od razu do pojemniczka na serum i wszystko bardzo dokładnie mieszam, zamykam i gotowe. Ten skład i te ilości pasują mi idealnie. Nie dodaję eco konserwantu, bo niektóre ze składników już go zwierają (w minimalnej ilości, ale jednak) i to wystarcza, nigdy nic z nim się nie stało. Latem i na wyjazdy robię pół porcji i jest git. Jeżeli nie mamy jakiegoś składnika, to możemy go zastąpić np. sorbitol innym nawilżaczem, jeżeli mamy tylko dwa, lub jeden hialuron to też nie szkodzi (tylko ilościowo niech będą to 3 ml) możemy pominąć wąkrotę (czasami tak robię, a do konkretnej ilości dobijam wodą różaną). Zimą dodaję ceramidy, tylko wtedy nie daję kolagenu (razem zmniejszają swoje działanie) i elastyny. Kolagen z elastyną nakładam wtedy wieczorem jako szybkie serum w zagłębieniu dłoni. Serum ma lekko żelową konsystencję, pięknie się wchłania. Nakładam rano na wilgotną od toniku buzię (wystarcza jedna pompka na twarz i szyję) na to idzie krem.
Następnym rewelacyjnym przepisem jest serum z Metabiotics Resveratrol. Skład identyczny, tylko zamiast Roślinnych Komórek Macierzystych daję MR i stosuję naprzemiennie. Jednego ranka jedno serum, drugiego drugie.
Nie będę się rozpisywała o działaniu, mogę tylko stwierdzić, że wygląd mojej skóry cofnął się o dobre 10 lat wg. mnie to najlepsze kosmetyki dla skóry wymagającej 'podparcia' :)
Potrzebne nam będą następujące składniki 3 ml RKM, kwas hialuronowy (najlepiej różny) łącznie 3 ml, pantenol 1 ml, kolagen 1 ml, elastyna 1 ml, jedwab 1 ml, sorbitol 1 ml, gliceryna 1 ml, vitasource 2 ml, wąkrota 1 ml. Oczywiście pojemniczek na serum, łyżeczka miarowa i coś do dezynfekcji. Ja robię najprościej jak się da, wlewam wszystko od razu do pojemniczka na serum i wszystko bardzo dokładnie mieszam, zamykam i gotowe. Ten skład i te ilości pasują mi idealnie. Nie dodaję eco konserwantu, bo niektóre ze składników już go zwierają (w minimalnej ilości, ale jednak) i to wystarcza, nigdy nic z nim się nie stało. Latem i na wyjazdy robię pół porcji i jest git. Jeżeli nie mamy jakiegoś składnika, to możemy go zastąpić np. sorbitol innym nawilżaczem, jeżeli mamy tylko dwa, lub jeden hialuron to też nie szkodzi (tylko ilościowo niech będą to 3 ml) możemy pominąć wąkrotę (czasami tak robię, a do konkretnej ilości dobijam wodą różaną). Zimą dodaję ceramidy, tylko wtedy nie daję kolagenu (razem zmniejszają swoje działanie) i elastyny. Kolagen z elastyną nakładam wtedy wieczorem jako szybkie serum w zagłębieniu dłoni. Serum ma lekko żelową konsystencję, pięknie się wchłania. Nakładam rano na wilgotną od toniku buzię (wystarcza jedna pompka na twarz i szyję) na to idzie krem.
Następnym rewelacyjnym przepisem jest serum z Metabiotics Resveratrol. Skład identyczny, tylko zamiast Roślinnych Komórek Macierzystych daję MR i stosuję naprzemiennie. Jednego ranka jedno serum, drugiego drugie.
Nie będę się rozpisywała o działaniu, mogę tylko stwierdzić, że wygląd mojej skóry cofnął się o dobre 10 lat wg. mnie to najlepsze kosmetyki dla skóry wymagającej 'podparcia' :)
wtorek, 17 marca 2015
Organiczna Formuła Anti-Aging z Komórkami Macierzystymi Marokański Olej Arganowy
Do zakupu tego kosmetyku zachęciła mnie obecność w składzie, mojego ulubionego półproduktu, komórek macierzystych. Oprócz tego, serum zawiera m.in. olej arganowy, wyciąg z arganu, z owocu głożyny pospolitej, z liści oliwy, z owocu kigelii, z pomarańczy, sok z aloesu, olej goździkowy, z geranium, ze skórki cytryny, paczuli oraz olejek z liści cynamonu.
Serum ma za zadanie hamować proces starzenia się skóry, oraz wspomagać naturalną regenerację komórek.
Produkt ma konsystencję żelowego mleczka, pachnie delikatnie mieszanką geranium, cytryny, cynamonu i paczuli, zamknięty jest w szklanej buteleczce z bardzo wygodnym aplikatorem.
Serum doskonale się wchłania, dobrze nawilża, łagodzi wszelkie podrażnienia np. po retinolu, rolce, czy kwasach. Ja stosuję go na noc i czuję nawilżenie i takie ukojenie skóry, ale dla mojej dojrzałej cery jest to za mało, solo nie daje rady, dopiero jak nałożę na niego dwie trzy krople oleju arganowego lub przeciwzmarszczkowego khadi jest pełen komfort. Nie zauważyłam drastycznego zmniejszenia ilości zmarszczek ;), ale skóra po nim jest fajna, rozświetlona i odżywiona, taka zdrowa.
Jest bardzo wydajny, po dwóch miesiącach używania mam jeszcze pół buteleczki. Dobry produkt i bardzo możliwe, że jeszcze do niego wrócę, ale na dzień dzisiejszy mam już ochotę na wypróbowanie innego specyfiku tej firmy :)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)































