środa, 27 sierpnia 2014

Wzmacniający żel pod oczy john masters organics

Przy likwidacji w Polsce sieci sklepów Marionnaud kupiłam kilka produktów marki JMO po bardzo korzystnej cenie i chyba tylko dlatego wszedł w moje posiadanie ten rewitalizujący lift, inaczej nie kupiłabym go, ponieważ nie przepadam za takimi konsystencjami preparatów pod oczy, wolę bardziej kremowe lub olejowe eliksiry, ale po kolei. W eleganckiej buteleczce z ciemnego szkła chowają się same wspaniałości, takie m.in. jak orzechy Gotu Kola, woda różana, jeżówka, kwiat lipy, masło shea, ylang ylang, ekstrakt z drożdży, witaminy A, E i C, aloes.
Zalecany jest do zmęczonych i opuchniętych oczu. Stosowałam według zaleceń producenta, jedna kropla i wklepujemy w okolice wokół oczu. Idealnie się wchłania i super nawilża, podków i cieni nie mam, ale opuchnięcia się zdarzają i muszę przyznać, że ten kosmetyk naprawdę doskonale sobie z tym radzi. Po kwadransie od aplikacji skóra wokół oczu wygląda zdrowo, po opuchnięciach ani śladu, a i zmarszczki są mniej widoczne. Teraz wracam do tej żelowej konsystencji, byłam pewna, że moja skóra będzie wołała o coś więcej (np. o kropelkę oleju) otóż nic bardziej mylnego, nic więcej nie musiałam nakładać. W ciągu dnia też nie czułam potrzeby nakładania czegokolwiek pod oczy, byłam zaskoczona i przez kilka pierwszych dni czekałam na jakieś nieprzyjemne ściągania skóry, albo chociaż o dyskomfort tych okolic, aż musiałam się poddać i stwierdzić, że żel też może być wystarczająco bogaty i może zaspokoić potrzeby skóry dojrzałej i wymagającej. Produkt jest delikatny i nie obciąża delikatnej skóry, a i pod makijaż nadaje się doskonale. Buteleczka ma wspaniały dozownik, jedna kropla tego żelu wystarcza na jedną aplikację, więc wydajność dobra. Dla mnie świetny produkt.

środa, 20 sierpnia 2014

Potrójny kwas hialuronowy 3%

Potrójny kwas hialuronowy zaciekawił mnie swoim składem, zawiera kwas małocząsteczkowy typu SLMW - powoduje zwiększenie nawilżenia na poziomie wewnętrznych warstw skóry, kwas małocząsteczkowy typu LMW - poprzez swoje działanie nawilżające, umożliwia szybsze przenikanie substancji czynnych, kwas wielkocząsteczkowy typu HMW - utrzymuje wilgoć w skórze, oraz procentowym stężeniem. Kwas wspaniale nawilża, goi drobne otarcia naskórka, likwiduje szorstkość i podrażnienia, podnosi elastyczność skóry, wzmacnia barierę ochronną, dodany do sprayu do włosów, cudownie je nawilża. Możemy go używać na wiele sposobów np. jako dodatek do gotowych kosmetyków typu kremy, balsamy, maski do włosów i na twarz (wymieszany z odpowiednio dobraną glinką do naszej cery i kilkoma kroplami oleju, robi cuda). Możemy robić na jego bazie wodne sera, lub takie szybkie w zagłębieniu dłoni. Według mnie wspaniały produkt.
Jak widać na zdjęciu ja kupiłam w takiej puszce i to opakowanie nie za bardzo przypadło mi do gustu z powodów praktycznych. Potrójny kwas hialuronowy jest żelem, ale zdecydowanie gęstszym od tych o składzie niżej procentowym i wydobycie go z tej puszki jest czasami skomplikowane. Jeżeli robimy większe porcje kosmetyków to nie ma problemu, łyżeczka miarowa da radę, ale już przy szybkich serach w zagłębieniu dłoni (ja takie robię często), wydobycie jednej kropli półproduktu graniczy z cudem, kwas wylatuje jednym wielkim glutem i o mały włos straciłabym całą zawartość puszki. Wpadłam na pomysł przelania do praktyczniejszego opakowania (ta ampułka obok)i dopiero uzyskałam bezpieczny dostęp do niego, bez strat. Z doborem opakowania też radzę wybrać albo podobne do mojego jest plastikowe i bez problemu można po odwróceniu wycisnąć kroplę, szklana buteleczka z kroplomierzem może być niewygodna (zanim ten gęsty żel z niej wytrząśniemy, minie pół dnia), świetna byłaby buteleczka z pipetką, bo możemy dawkować odpowiednią ilość kosmetyku, a i za jej pomocą będzie najbezpieczniej przenieść żel do odpowiedniego opakowania. Sam produkt doskonały, więc to opakowanie wybaczam, zwłaszcza, że znalazłam na to radę.

środa, 13 sierpnia 2014

Żel aloesowy

Po kilku dniach przerwy wakacyjnej, wracam do Was z nowym przepisem. Potrzebujemy: 98 ml wody różanej (może być destylowana), active aloe 0,50 ml, konserwantu 0,70 ml i gumy ksantanowej 0,80ml. Z akcesoriów łyżeczki miarowe, menzurka, bagietka do mieszania, mikserek, pojemnik na żel no i oczywiście coś do dezynfekcji.
Wodę różaną lekko ogrzewamy w kąpieli wodnej (do temperatury pokojowej) dodajemy active aloe i mieszamy, dosyć ciężko się rozpuszcza, ale mikserek daje radę. Następnie dodajemy konserwant i znowu mieszamy. Czas na gumę ksantanową, rozsypujemy ją po całej powierzchni naszego preparatu (zapobiega to tworzeniu się grudek) i miksujemy. Odstawiamy na około 15 minut, aby guma ksantanowa spęczniała i miksujemy drugi raz. Nasz żel będzie miał dosyć mętną barwę, to przez gumę ksantanową, ale nie ma problemu po dobie uzyska klarowność.
Przelałam do przygotowanej wcześniej butelki.
Ja mam zamiar używać wieczorem jak tonik (ma zamknąć naczynko na twarzy) pod eliksir olejowy z kwasem hialuronowym i koenzymem Q10. Na nodze też mam jedno naczynko pęknięte, liczę na poprawę tego stanu, ano zobaczymy.

niedziela, 3 sierpnia 2014

Olejowy eliksir z kwasem hialuronowym i koenzymem Q10

Pomyślałam o stworzeniu receptury kosmetyku na noc do cery dojrzałej, wymagającej, potrzebującej odżywienia i regeneracji no i oczywiście żeby działał przeciwzmarszczkowo. Tak powstał eliksir w którym połączyłam koenzym Q10 i witaminę E (wspólnie uzupełniają się i 'podbijają' swoje działanie, witamina E dodatkowo jeszcze spełnia rolę konserwantu) kwas hialuronowy w oleju, który głęboko nawilża i jest doskonałym promotorem do wprowadzenia substancji aktywnych w głąb skóry i oleje. Jojoba do rozpuszczenia półproduktów, olej z jagód acai, który dodaje skórze energii, wzmacnia naczynka, łagodzi podrażnienia, ujędrnia, poprawia koloryt i olej z pestek granatu który spłyca zmarszczki, ujędrnia, pogrubia naskórek i wzmacnia naczynka. Do zrobienia tego kosmetyku potrzebne nam będą następujące półprodukty 5 g kwasu hialuronowego w oleju, 2 ml koenzymu Q10, 1 ml witaminy E, 27 ml oleju, u mnie będzie to mieszanka olejowa, 10 ml oleju jojoba (odporny na temperatury) 10 ml oleju z jagód acai i 7 ml oleju z pestek granatu. Wy możecie zrobić z jednego oleju (ważne żeby był odporny na temperaturę) lub z mieszanki olejów odpowiadajacąch potrzebom skóry lub jaki po prostu macie i lubicie.
Z akcesoriów potrzebne będą dwie zlewki, łyżeczka miarowa, pojemnik na nasz eliksir i środek do dezynfekcji. Do każdej zlewki wlałam po 5 ml oleju jojoba, do jednej z nich włożyłam kwas hialuronowy w oleju, do drugiej 2 ml koenzymu Q10. Rozpuściłam w kąpieli wodnej. Wyglądało to tak.
Jeszcze ciepłe połączyłam i wymieszałam.
Odstawiłam do ostygnięcia. Następnie dodałam witaminę E, olej z jagód acai i z pestek granatu. Wymieszałam i przelałam do przygotowanej buteleczki.
Kolor i konsystencja jak na zdjęciu poniżej.
Po rozprowadzeniu na skórze nie przypominam ufoludka, kolor się stapia ze skórą i jest niewidoczny, a nawet delikatnie poprawia koloryt (efekt skóry muśniętej słońcem).
Mój eliksir ma kolor butelkowej zieleni, a to z powodu oleju z jagód acai, który jest ciemnozielony. Wasz eliksir może mieć inny kolor w zależności od tego jakich użyjecie olejów. Jeżeli bezbarwnych eliksir będzie miał kolor pomarańczowy, charakterystyczny dla koenzymu Q10. Kosmetyku tego żywam na noc i jestem zachwycona wyglądem skóry następnego dnia. Eliksir usuwa wszelkie oznaki zmęczenia, skóra jest odżywiona, nawilżona, zmarszki pięknie wygładzone, zdrowy koloryt, żadnych cieni czy podkówek pod oczami. Dla mnie to wspaniały kosmetyk.

wtorek, 29 lipca 2014

Ava serum modelujące owal twarzy marchewka z groszkiem

Dzisiaj kilka słów o certyfikowanym organicznym serum modelującym owal twarzy marchewka z groszkiem, jest to naturalna kuracja regenerująco-napinająca 45+. Na półce sklepowej przyciągnęła mają uwagę ta marchewka z groszkiem, później skład bardzo bogaty i ciekawy m.in. kwiat lawendy, oliwa z oliwek, olej z orzeszków macadamii, fitosterole z soi, tytułowy groszek i marchewka i mnóstwo innych. Cena też do przełknięcia, więc kupiłam.
Serum ma dość gęstą i treściwą, ale nie za tłustą, konsystencję. Dla mnie to bardziej krem niż serum. Zapach taki lekko mdły, ale szybko się ulatnia więc jakoś specjalnie mi nie przeszkadza. Kolor żółty.
Obawiałam się dwóch rzeczy, tego napinania (nie przepadam za takim efektem) ale nic podobnego, nie czułam żadnego dyskomfortu. Druga rzecz jakiej się obawiałam to ten żółty koloru. Miłe zaskoczenie, po rozprowadzeniu na buzi mam natychmiastowy efekt poprawy koloru, takiej skóry muśniętej słońcem, a po dłuższym stosowaniu efekt działania oleju z karotki zostaje z nami na dłużej, ale uwaga jeżeli posmarujemy nim szyję, to może nam pobrudzić ubrania. Trzeba czekać do dokładnego wchłonięcia i zebrania nadmiaru chusteczką higieniczną. Ja zrezygnowałam i szyję smaruję kremem z filtrem JMO, a tym serum tylko twarz i po problemie. Dobrze się wchłania, nawilża, nadaje się pod makijaż. Skóra wygląda dobrze, taka odżywiona, zdrowa, ale jakiegoś specjalnego poprawienia owalu nie zauważyłam i prawdę mówiąc nie oczekiwałam od tego kosmetyku takiego działania, ale jeżeli coś się zmieni dam znać. Poprawny, fajny kremik.

wtorek, 22 lipca 2014

Alterra deo – balsam w kulce melisa lekarska i szałwia

Dezodorant ma w swoim składzie m.in. wyciąg z melisy lekarskiej na bazie wodno-alkoholowej, włókna bambusowe, ester glicerynowy, rycynooleinian cynku, olej kokosowy, hydrolat szałwiowy, wodę oczarową, ekstrakt ze skrzypu, olejek z jojoby, lecytynę, mieszaninę olejków eterycznych. Ma biały kolor i konsystencję mleczka i właśnie ze względu na tę konsystencję nie jest zbyt wydajny, ale za cenę jaką na niego wydajemy, można to wybaczyć. Zapach ziołowy, bardzo delikatny. Dezodorant możemy kupić w drogeriach Rossmann za oszałamiającą kwotę około 10 zł (często jest promocja i możemy kupić jeszcze taniej).
Do tego produktu podchodziłam kilka razy i żeby zaprzyjaźnić się z nim potrzebowałam trochę czasu, a właściwie lepszego poznania. Pierwsze opakowanie nie zachwyciło mnie, miałam wrażenie że za bardzo na mnie nie działa. Używałam innych, aż przyszedł czas na powroty i dałam mu jeszcze jedną szansę. Dezodorant jak dla mnie dość długo się wchłania i w tym był problem. Rano pospiech, nie zawsze miałam czas na to, żeby czekać i szybko się ubierałam, więc produkt nie znajdował się tak gdzie powinien (wycierałam go ciuszkami) więc i nie miał szans zadziałać. Teraz używam go gdy mam więcej czasu. Nakładam i robię inne rzeczy, następnie idzie druga warstwa, a ubieram się jak skora pod pachami jest sucha. Tak zaaplikowany działa świetnie, nawet w te upały. Bardzo go lubię.

czwartek, 17 lipca 2014

Błyszczyki Lily Lolo

Muszę zacząć od minusu i to dużego, nie lubię tego robić, ale jestem zła. Posiadam dwa błyszczyki tej firmy i w obydwu, bardzo szybko po zakupie, pękły opakowania. Uszkodzenia są w tych samych miejscach, więc to nie może być przypadek, tylko wada opakowania. Żeby ratować produkt posklejałam jak mogłam, ale nie wygląda to zbyt estetycznie, zresztą zobaczcie same.
Na całe szczęście to koniec minusów. Błyszczyk ma piękny skład m.in.olej rycynowy, jojoba witamina A. Nie skleja ust, nie zbiera się w zmarszczkach ani nie wypływa za ich kontur. Dobrze nawilża i jak na błyszczyk jest całkiem trwały. Fajny, zgrabny i wygodny aplikator, który świetnie rozprowadza produkt.
Mam dwa kolory, pierwszy od góry Scandalips jest to dosyć wyraźny róż z drobinkami, ale nie nachalnymi, raczej dającymi efekt wilgotnych ust. Poniżej to English Rose bardziej stonowany róż, aksamitny, dający efekt bardzo naturalnego wyglądu.
Super produkt w tandetnym opakowaniu. Czekam na zmianę, bo chętnie kupiłabym inne kolory.